Romowie.info - Z Węgier...

Z Węgier...

Strzelali do Romów jak do kaczek
ANDRZEJ NIEWIADOWSKI
z Budapesztu


Rzeczpospolita
Warszawa 27-02-2009
DZ. / Nr 49


-    Ratujmy Węgry! Brońmy zasad moralnych! - wzywał w płomiennym wystąpieniu przed Zgromadzeniem Narodowym Erno Kałlai, rzecznik praw obywatelskich   ds.  mniejszości.
-    Spójrzcie na raport Rady Europy. Krytykują nas. W kraju narasta rasizm, a węgierskie prawo karze tylko jego najbardziej ekstremalne przejawy.
W pełnym goryczy wystąpieniu rzecznik atakował rząd i policję za bezsilność w walce z przejawami rasizmu.
- W ciągu 18 miesięcy doszło do 54 ataków na półmilionową mniejszość. Podpalane są romskie domy.
W 17 przypadkach Romów zaatakowano koktajlami Mołotowa i granatami ręcznymi. Wszyscy jesteśmy za to odpowiedzialni.
Te brutalne ekscesy są hańbą dla całego narodu! - oskarżał Kałlai.
- Robimy, co możemy - odpowiedział mu minister sprawiedliwości Tibor Draskovics. - Powołaliśmy 50-osobowąjednostkę specjalną. Wyznaczyliśmy 30 tysięcy euro nagrody za wskazanie morderców.
Ale nie możemy walczyć z nienawiścią, która rozlewa się po całym kraju. Wielu Węgrom wizerunek Roma kojarzy się z przestępcą.
Ataki na mniejszość żyjącą w skrajnej nędzy nasilały się od dłuższego czasu. Węgrzy oskarżali Romów o kradzieże i rozboje. Oliwy do ognia dolało zabójstwo rumuńskiego piłkarza Mariana Cozmy, którego 8 lutego za-dźgali Romowie z mafii narkotykowej kontrolującej okolice Balatonu Ohydny mord wywołał falę protestów na Węgrzech
Być może stał się on także przyczyną krwawego odwetu. 23 lutego w miejscowości Tatarszentgyorgi, 70 km na południe od Budapesztu, nieznani sprawcy zabili 27-letniego Roma i jego pięcioletniego syna. Podpalili ich dom
i strzelali do uciekających. Mężczyzna dostał pięć kul w serce. Jego syn - 18. Zabójcy postrzelili również córkę zamordowanego. Policja początkowo sugerowała, że w domu wybuchł pożar, a mieszkańcy zginęli wskutek odniesionych obrażeń, ignorując łuski i szmaty polane benzyną znalezione w pobliżu domu.
Podobnego mordu dokonano w listopadzie ubiegłego roku w Nagycsecs. Nieznani sprawcy wrzucili koktajle Mołotowa do domu romskiej rodziny. Ojca i matkę zastrzelili, dzieci ocalały cudem. Tropy prowadziły do organizacji ekstremistycznych. W ubiegłym roku Romowie z Nagycsecs i Tatarszentgyorgi barykadowali drzwi domów, gdy członkowie paramilitarnej Gwardii Węgierskiej paradowali w czarnych uniformach przypominających mundury węgierskich faszystów. - Zrobimy z wami porządek - grozili.
W grudniu Sąd Najwyższy zdelegalizował Gwardię. - Zarejestrujemy się ponownie. Pod nową nazwą. Romowie muszą wreszcie poczuć twardą rękę - przysięgał Jozef Bibber, współzałożyciel Gwardii i wiceprzewodniczący skrajnie prawicowego Ruchu na rzecz Lepszych Węgier. ¦

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS