Wszyscy Romowie w szkole
Gazeta Wyborcza - Katowice
Tychy
11-12-2009 DZ. / Nr 290
Wszyscy Romowie w szkole
Romskie dzieci w Żywcu chodzą do przedszkoli i szkól. Dlaczego? Bo w mieście nie tworzy się dla nich specjalnych klas. Są traktowane tak jak wszyscy uczniowie - pisze Ewa Furtak. Szkoła Podstawowa nr 9 w Żywcu Podlesiu. Malutka, kameralna placówka. Przerwa. Na korytarzu zaczynają się pojawiać uczniowie. Wśród nich jest ośmioro romskich dzieci. Wesołe, uśmiechnięte. Ubrane tak samo, jak ich koledzy i koleżanki. Nikt nie traktuje ich inaczej - ani nauczyciele, ani uczniowie. Nikt nie wytyka palcami. Dyrektor Elżbieta Kłusak bardzo je chwali: nie ma z nimi najmniejszych problemów wychowawczych, nie wagarują, jeśli już któreś jest nieobecne, to zawsze przynosi potem zaświadczenie lekarskie. A jak pojawią się jakieś kłopoty, to rodzice poproszeni o rozmowę pojawiają się od razu w szkole. W dodatku spełniają wszystkie zalecenia nauczycieli i zawsze jest poprawa. Romskie dzieci jeżdżą na wycieczki ze swoimi kolegami, na zieloną szkolę. Też nie ma z tym problemów. Dawno zintegrowały się z innymi uczniami. Podobnie jest w innych żywieckich szkołach. Na terenie Żywca mieszka około dwustu Romów. W mieście od kilku lat z funduszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz przy wsparciu pieniędzy z miejskiego budżetu realizowany jest Program na rzecz Społeczności Romskiej w Polsce. Dofinansowano edukację przedszkolną dla Romów, zakupiono dla nich podręczniki i pomoce naukowe, zatrudniono asystentów romskich. Tomasz Terteka, rzecznik prasowy żywieckiego magistratu, cieszy się: efekty już widać, wszystkie romskie dzieci w mieście chodzą do przedszkoli albo do szkół. A przypomnijmy, że rok temu wokół edukacji dzieci romskich rozpętała się burza. Okazało się, że w niektórych polskich szkołach tworzone są dla nich specjalne klasy. To pomysł jeszcze z lat 80. W jednej z takich szkół, w Maszkowicach, frekwencja romskich dzieci na zajęciach wynosiła średnio zaledwie 40 procent. Po kontrolach Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji opowiedziały się za stopniowym wygaszaniem romskich klas. Ale potrzeba czasu, żeby naprawić to, co w ramach realizacji programu na rzecz Romów popsuto. W Żywcu od samego początku wdrażania programu zapadła decyzja, że romskie dzieci będą traktowane tek jak reszta uczniów. Chodzą do normalnych klas, do rejonowych szkół, z kolegami z ulicy czy osiedla. Dyrektorce „dziewiątki" też nawet przez moment do głowy nie przyszedł pomysł selekcjonowania uczniów. Mówi, że wtedy cały ten projekt traci sens, bo chodzi w nim przecież o to, żeby integrować Romów. A także o to, by poprzez edukację wyrównały swoje szanse. Najstarsi uczniowie romscy w jej szkole to szóstoklasiści. Nauczyciele namawiają ich, żeby kontynuowali naukę w gimnazjum. Powinni dać sobie radę - wcale nie są najsłabszymi uczniami w swoich klasach. Wszyscy będą za nich trzymać kciuki. Na razie wielu żywieckich Romów nie pracuje. Jeśli jednak tym dzieciom uda się pokończyć szkoły i zdobyć pracę, ich młodsze rodzeństwo będzie chciało pójść w ich ślady. Życie Romów w Żywcu za jakiś czas się zmieni. Terteka mówi, że wszyscy w mieście zdają sobie sprawę, że to projekt przewidziany na lata. Ale, jak dodaje, w czasach gdy on sam był uczniem „dziewiątki", w szkole nie było ani jednego romskiego dziecka. Teraz już nikt nie wyobraża sobie, że tych dzieci w żywieckich szkołach mogłoby nie być. O
