W poszukiwaniu lokatorów socjalnych baraków
W poszukiwaniu lokatorów socjalnych baraków
Żywiec, dzielnica Kabaty. Bloki socjalne stoją w pewnym oddaleniu od rzędu domków jednorodzinnych. Za jednym z bloków są „schowane" kontenery. Takie blaszane baraki, które „robią" za mieszkania. Połączone w jedną całość, wyglądają jak wielkie białe pudło. W tym pudle są cztery mieszkania oraz wydzielona toaleta. Żywieckie kontenery sprawiają wrażenie opuszczonych.
Rodzina Karola Buriańskiego, żona i czwórka dzieci, w bloku socjalnym.
Kontenery w Żywcu nie prezentują się zbyt okazale. Obecnie mieszka tu jedna osoba.
W Skoczowie trudno rozpoznać, że to kontenery socjalne.
W jednym z okien rozbita szyba. W środku pusto. I Przez okna zaglądam do pozostałych kontenerów. Jeden wygląda na zagospodarowany. Stoi tam łóżko, na nim leżą koce, poza tym jest jakaś półka, stolik i mała grzałka w kącie. Więc ktoś tu jednak mieszka. Z okna pobliskiego bloku socjalnego wychyla się wąsaty mężczyzna. Wskazuję na kontenery i pytam o ich lokatorów. - Jest jeden facet. Ale ciężko go spotkać. Rano wychodzi, wieczorem przychodzi, co ma robić? Przecież tam się nie da żyć. Zimno - mówi. - Zresztą tak jak u nas - dodaje.
Skoczów. Tu też trudno znaleźć kontenery, choć mam podaną ulicę, przy której się znajdują. Ulica jest długa, mijam kolejne domy, ale ani śladu kontenerów. Zawracam. Muszę kogoś zapytać, ale, jak na złość, akurat nikt nie przechodzi. Zatrzymuję się przed małym żółtym domkiem. Widziałem go już jadąc w tamtą stronę, ale nie zwróciłem uwagi. Dopiero teraz widzę, że ten dom ma czworo drzwi. A więc to kontenery, podobnie jak w Żywcu połączone w całość. Tyle że tutaj są nakryte efektownym spadzistym dachem i w pierwszej chwili trudno odgadnąć, że to socjalne kontenery. W oknach wiszą firanki, przy dachu antena satelitarna. Pukam w kolejne drzwi. Nikt nie otwiera. W skrzynkach zalega nieodebrana korespondencja. Zdaje się, że i tutaj nie dane mi będzie nikogo spotkać.
NIE WIEMY, NIE POWIEMY
- Faktycznie, kiedy byłem tam w ostatnim czasie, trzy kontenery wyglądały na opuszczone, tylko jeden na zamieszkany. Ale umowy najmu są cztery. W każdym kontenerze jedna osoba - mówi Jerzy Staniek, Inspektor Nadzoru w Zarządzie Budynków Miejskich w Skoczowie. Dodaje, że kontenery zostały oddane do użytku w styczniu 2008 roku. Każdy ma łazienkę, ubikację, ogrzewanie elektryczne, ciepłą wodę. - Podstawowe warunki muszą być spełnione, to nie jest tak, że dajemy tylko dach nad głową i reszta nas nie interesuje -tłumaczy Jerzy Staniek.
Teresa Setnicka, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Skoczowie, na temat kontenerów nie chce się wypowiadać. - To nie są pytania do mnie - mówi. Czy osoby, które mieszkają w kontenerach, są objęte opieką pracowników socjalnych? - Nie mogę udzielać takich informacji - kończy rozmowę Teresa Setnicka.
W pomocy społecznej w Żywcu w sprawie kontenerów odsyłają do władz miasta. Wyjaśniam, że interesują mnie nie tyle kontenery, co ich lokatorzy. - Me wiem, czy obecnie ktoś tam mieszka. Na wiosnę zbierze się komisja, która będzie decydować, kogo skierować do kontenerów - mówi Dariusz Pinisz, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żywcu. Na to ryzyko będą narażeni lokatorzy bloków socjalnych, którzy nie płacą czynszu. Niektórzy z nich z bloków będą się musieli przenieść do kontenerów.
ZIMNO I CIASNO
Wobec braku gospodarza żywieckiego kontenera, wpraszam się do mieszkania wąsatego mężczyzny. Okazałe z zewnątrz bloki socjalne w środku nie są już tak efektowne. Pomazane ściany na korytarzach, zdezelowane drzwi. Mężczyzna szeroko otwiera drzwi swojego mieszkania. Pytam go o kontenery, ale woli opowiadać o sobie. Nazywa się Karol Buriański i jest Romem. Z żoną, pół-Rumunką, pół-Bułgarką, mają czwórkę dzieci. Najmłodsze właśnie płacze w wózku, najstarsze - córka Karolina - pójdzie w tym roku do komunii. Karol Buriański mówi, że reprezentuje Stowarzyszenie Romów w Polsce, współpracuje z policją (ale nie jako konfident - co podkreśla kilka razy), pomaga obywatelom romskim i rumuńskim, którzy mają problemy z prawem. Zaznacza, że wszystko to robi społecznie. Mieszkanie w bloku socjalnym dostał od miasta w 2007 roku, za co jest miastu bardzo wdzięczny, ale obecnie -przekonuje - już się tutaj nie da mieszkać. - Jest zimno, mało miejsca, z pieca ciągle się kopci -wylicza niedogodności. Dlatego teraz chciałby dostać nowe mieszkanie. - Chce pan zobaczyć, jak się żyje w kontenerach?
- nagle przypomina sobie główny powód mojej wizyty. - Romowie z mojej rodziny mieszkają w kontenerze. Możemy tam podjechać
- mówi. Jedziemy.
U ROMÓW POD MOSTEM
W baraku ustawionym pod mostem mieszka trójka Romów (miejscowi mówią o nich Cyganie). Andrzej Buriański (Karol to jego wujek) z matką i partnerką -Anitą Kwiatkowską, która chętnie opowiada jak wygląda życie w baraku. - To w ogóle nie jest życie. Najgorsi są chuligani. Przechodzą tędy w nocy i dobijają się. Co mamy zrobić? Lepiej się nie wychylać, bo tylko można dostać -mówi Anita Kwiatkowska. Więc siedzą w środku. Mają tutaj kredens, pufy, stolik, lodówkę, mały grzejnik elektryczny i telewizor. W rogu jest umywalka, ale od trzech miesięcy nie ma wody. A łóżka? Nie ma łóżek. Anita Kwiatkowska wskazuje na styropianowe płyty. W nocy rozkładają je na podłodze, nakrywają się kocami i próbują spać. Ubikacja? Na zewnątrz jest drewniany wychodek. Marzą, żeby się stąd wynieść. Ale nie pracują. On ma rentę ze względu na chore oczy i z tej renty się utrzymują. Kontener trzeba opłacić: 45 złotych za miesiąc, do tego rachunki za prąd i wodę.
PO EKSMISJI
Jak informuje Tomasz Terteka, rzecznik prasowy żywieckiego Urzędu Miejskiego, kontenery na Kabatach zostały przekazane miastu przez wojewodę śląskiego. Zajmują je osoby, które nie regulowały należności za poprzednio zajmowany lokal, pomimo chęci pomocy ze strony MOPS. Zadłużenie tych osób z tytułu poprzednio zajmowanych lokali wynosi ponad pięćdziesiąt tysięcy złotych.
- przy całkowitym braku zainteresowania ze strony osób mających zadłużenie, sprawy te zostały skierowane do sądu. Sąd wydał wyrok nakazujący eksmisję bez uprawnień do lokalu socjalnego, a gmina zabezpieczyła tym osobom pomieszczenia tymczasowe, do których komornik wykonał eksmisję. Z osobami tymi są zawierane umowy użyczenia z zastrzeżeniem, że pomieszczenie to zostanie wydane właścicielowi z chwilą zmiany sytuacji socjalno-bytowej biorącego w używanie -mówi Tomasz Terteka. Dodaje, że za pomieszczenia jest naliczany czynsz w wysokości 0,83 zł za metr kwadratowy oraz opłaty za wodę, kanalizację i wywóz śmieci, ale lokatorzy kontenerów nie wnoszą nawet tych symbolicznych opłat. Według rzecznika osoby zamieszkujące w kontenerach objęte są pomocą MOPS.
Tekst i foto WOJCIECH MAŁYSZ
