Uroczyste otwarcie nowej świetlicy integracyjnej
Gazeta Olsztyńska
Olsztyn 05-10-11 DZ. / Nr 232
Uroczyste otwarcie nowej świetlicy integracyjnej
Romowie tańczą
Romowie już nie zaśpiewają na ul. Mochnackiego 37. — I dobrze — mówią sami Romowie. Bo teraz będą śpiewać i tańczyć w dużo większej siedzibie przy ul. Warszawskiej 16/1. Wczoraj romska świetlica rodzinna świętowała zmianę adresu.
Nowe miejsce jest, jak to określili przedstawiciele ratusza, bardzo kontrastowe. Bo jest w niepozornym miejscu na starej Warszawskiej — ulicy z przeszłością. Wejście do ośrodka też jest mylące. Trudno uwierzyć, że w takim miejscu jest taka świetlica. Po wejściu do środka obraz zmienia się diametralnie. Wszystko jest wyremontowane. Są nowe drzwi, panele podłogowe, dwie pracownie: plastyczna i pedagogiczno - terapeutyczna. Jest też biuro, kuchnia i łazienki. Dwa światy...
Kiedyś było dużo gorzej.
— To miejsce ma być przyjazne dla wszystkich, ale szczególnie dla Romów — mówiła podczas uroczystego otwarcia nowej świetlicy wiceprezydent Małgorzata Bogdanowicz-Bartnikowska.
Świetlica dla Romów w Olsztynie powstała 14 września 2004 roku z inicjatywy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Działała w budynku przy ul. Mochnackiego 37- Miała i ma integrować Romów z lokalną społecznością. Największy nacisk kładzie się tu na edukację dzieci i walkę z analfabetyzmem.
— Jesteśmy miastem wielokulturowym i każda mniejszość narodowa jest dla nas ważna. Dlatego dziś (we wtorek — red.) mogliśmy przekazać nową świetlicę dzieciom romskim i polskim — mówiła Bogdanowicz-Bartnikowska. I dodała: — Może jest pewien kontrast między tym, co w środku i na zewnątrz, ale to też pokazuje, jak można zagospodarować starą kamienicę z pożytkiem dla mieszkańców.
Ten kontrast odzwierciedla też sytuację olsztyńskich Romów. Są jeszcze wśród nich analfabeci, ale są też i tacy, którzy piszą projekty unijne.
— W Polsce bardzo się poprawiły warunki. Kiedyś było gorzej — uważa Zdzisław Fedorowicz, przedstawiciel społeczności romskiej. — Wszyscy Romowie mówią do mnie wuju — dodaje. — Moi rodzice osiedlili się w Olsztynie po wojnie.
A jak jest z edukacją? — pytamy. — Dzieciaki chodzą do szkoły, moje też chodziły. Ja już nie zdążyłem, ale umiem czytać, pisać i liczyć.
Według Fedorowicza... — Dopóki będzie nasza tradycja, dopóty będą Romowie.
Fedorowicz dodaje, że często tęskni za końmi. — One nas żywiły i dzięki nim się przemieszczaliśmy — tłumaczy. — W młodym pokoleniu nie ma już tej tęsknoty. Zamiast koni mają samochody.
Czujemy się jak u siebie
Romowie cieszą się z nowej świetlicy przy ul. Warszawskiej i zapewniają, że są związani z tym miejscem. — To jest już nasza własna świetlica — precyzuje Zdzisław Fedorowicz. — Tamta była wypożyczona, a to jest już nasza. I czujemy się w niej jak u siebie. My tym będziemy zarządzać, a panie z MOPS-u będą nam pomagać.
Ze świetlicy przy ul. Warszawskiej w Olsztynie korzysta 44 Romów. Jej utrzymanie i działalność (m.in. dożywianie dzieci, organizacja wyjazdów, zakup sprzętu grającego, wyprawki do szkoły) kosztuje 45 tys. zł.
Świetlica jest finansowana z rządowego programu na rzecz społeczności romskiej. — Program trwa już 8 lat i potrwa jeszcze dwa. Zostanie jednak przedłużony — zapewnia Joanna Wańkowska-Sobiesiak, pełnomocnik wojewody ds. mniejszości narodowych i etnicznych.
Z tego programu co roku Olsztyn dostaje 100 tys. zł na różne formy działalności.
W Warmińsko-Mazurskiem żyje około 1000 Romów, w samym Olsztynie około 360. Duże społeczności romskie mają też Elbląg, Ełk i Ostróda. Dzięki programowi młodzi Romowie ze Szkół Podstawowych nr 2 i 10 w Olsztynie — co jest rzadkością — trafiają do gimnazjów.
olsztyn.wm
Kamil Olszewski
k.olszewski@gazetaolsztynska.pl
