Romowie.info - To cygany są

To cygany są

Odra
Wrocław 07/08-2009
M. / Nr 7/8

To cygany są


Czy rozpoznaje pani kogoś na tych zdjęciach?
- pyta Andrzej Polakowski.
- To Cygany są. Ale my nie pamiętamy ich
- kręcąc głową, odpowiada starsza Cyganka. Na to Wiesław Waszkiewicz: Iwanejko, rudy, ten, powiedział, że on tu panią rozpoznaje. Andrzej Polakowski wyjmuje kolejne zdjęcie. Kobieta niechętnie zerka na fotografię sprzed ponad czterdziestu lat, po czym uśmiecha się, mówiąc: A, to jak mała byłam, o, to!
- To pani jest! - ucieszył się pan Andrzej.
- To teraz mam pięćdziesiąt trzy lata - przyznaje. - No! A jak te zdjęcia, to ile ja miała?
Historie z fotogramów
Był rok sześćdziesiąty czwarty, kiedy w życie weszła uchwała peerelowskich władz o pomocy udzielanej ludności cygańskiej przy przechodzeniu na osiadły tryb życia.
- Żeby Cyganie nie mogli dalej wędrować, zdejmowano taborom koła - wspomina Andrzej Polakowski, fotograf. - Współpracowałem z redaktorem Kazimierczukiem, który pisał książkę
0 okresie osiedlania Cyganów. Ilustrowałem jego reportaże zdjęciami z miejsc, gdzie Cyganie byli osiedlani - dodaje.
Na jednej z fotografii - przy wozie cygańskim
- Danusia, kilkuletnia Cyganeczka. Na innym - przy koniu - Laba, najmłodszy wójt taboru w Polsce. Zdjęć Polakowskiego jest sporo: z Grabowca, Tyszowiec, Kraśnika, Lublina, Parczewa... Młodzi ludzie z Lublina postanowili odnaleźć Cyganów z fotografii sprzed czterdziestu lat. Zbierali wspomnienia Polaków i Romów. Czy anonimowe postacie z fotogramów „ożyją"
I opowiedzą swoją historię?
Danka ze startejfotografii
Parczew. Wiesław Waszkiewicz, parczewski regionalista z zamiłowania (siwy i elegancki; nosi krawat i niebieską koszulę), pamięta, jak jako chłopiec jeździł z ojcem motorem i przyglądał się Cyganom, którzy obozowali w lesie koło Parczewa. Mówi, że później niektórzy Cyganie wyjechali w głąb kraju. Ale kilka rodzin pozostało w Parczewie - dodaje.
Barak przy Piwonii 75: otynkowany, okna duże. Obok Zakład Usług Komunalnych. Polakowski mówi, że tu mieszkali Cyganie po osiedleniu. Mam takie zdjęcie: wóz podparty cegłami - opowiada o fotografii sprzed czterdziestu lat z Parczewa. Taki smutny widok: piękne wozy kolorowe z rzeźbami, malowane, ale nie mają kół - dodaje, po czym wyjmuje kolejne zdjęcia.
Koło baraku kręci się Franciszek Iwanejko, mieszkaniec budynku. Przez jakiś czas dyskretnie przysłuchuje się opowieściom
o fotografiach. Potem zerka na zdjęcia i zaczyna mówić: To jest chyba Zenka siostra. Siedziałem w więzieniu z Zenkiem i to jest chyba jego siostra. A to jest Faja, z ksywy: Faja. No! Faja to jest mój szwagier. Wziął ślub z moją siostrą i mają ładne dzieci, studiują. A to jest Danka. Mieszka na osiedlu i jej mąż zmarł jakieś dwa lata temu. Chcecie zobaczyć, gdzie ta Danka mieszkała?
pyta i prowadzi do baraku. Wejdźcie tutaj, pokażę wam, gdzie ta ze zdjęcia mieszkała. No! Tutaj ta Danka mieszkała ze zdjęcia, co ten pan ma. A teraz sami Polacy tu mieszkają. Żadnego Cygana nie ma, tylko ta jedna, co mieszka tam, na osiedlu.
Siadać trochę se
Parczew. Osiedle przy ulicy Wojska Polskiego.
Dzień dobry, pani Danuto. Ja się nazywam Waszkiewicz, nie wiem, czy pani mówi coś to nazwisko, czy nie - przedstawia się parczewski regionalista i dalej mówi: Piętnaście lat wstecz byłem kierownikiem Polmozbytu. A brat mój w Urzędzie Miasta pracuje. I chcemy z panią porozmawiać o historii Romów.
Na to kobieta: Ale to ja nie znam, nie pamiętam.
Ale pani Danusiu, poznaje mnie pani czy nie? - pyta Waszkiewicz.
Nie bardzo! - uśmiecha się pani Danuta. Ale po chwili wahania otwiera drzwi mieszkania, prowadzi do pokoju i mówi: Siadać trochę se.
Danuta: w średnim wieku, ciemne i śmiejące się oczy, włosy mahoniowe zaczesane do tyłu; nosi złote kolczyki.
Na ścianach dużego pokoju obrazy. Na półkach regału sporo zdjęć, porcelana, szkło. W mieszkaniu są też Agata, matka, i Anita, córka pani Danuty.
Czy rozpoznaje pani kogoś na tych zdjęciach? - pyta uparcie fotograf.
To Cygany są. Ale ich nie pamiętamy...
A, to jak mała byłam, o, to!
Polakowski wyjmuje kolejne zdjęcie. Pani Danuta niechętnie zerka na fotografię sprzed ponad czterdziestu lat, po czym uśmiecha się, mówiąc: A, to jak mała byłam, o, to!
To pani jest! - ucieszył się pan Andrzej.
To teraz mam pięćdziesiąt trzy lata - przyznaje. Nie kryje wzruszenia, kiedy dalej mówi: No! A jak te zdjęcia, to ile ja miała?
A to najmłodsza siostra, gdzie ta mała taka, gdzie trzymam na ręce ją.
A te kobiety pani rozpoznaje? Kto to jest? - dopytuje fotograf.
To ciotka - mówi pani Danuta. Też mieszkała tutaj dodaje.
Tam, w baraku - wyjaśnia po chwili jej matka.
No, to tam mieszkaliśmy! mówi dalej Cyganka ze starej fotografii. Ja tam mieszkała, mama mieszkała, tato, no...
Tam wszystkie mieszkaliśmy. To ten cały barak Cygany zajmowali. Dali nam mieszkanie na stałe i tam mieszkali. To tam prawie trzydzieści ponad lat mieszkaliśmy. A tu mieszkam trzynaście lat. To stamtąd tutaj, o! No. To tyle lat temu!
Cała wasza rodzina to się wychowywała na moich oczach - wtrąca Waszkiewicz. Bo ja tam w pobliżu pracowałem i codziennie was widziałem. Najlepiej to ojca pamiętam. Z powodu tego handlu końmi. Bo on handlował w swoim czasie kilkakrotnie na jarmarku
w Wisznicach z moim teściem.
JAK MY PO LASACH JEŹDZILI, TO CZŁOWIEK BYŁ ZDROWSZY JAK TERAZ
Powracają wspomnienia. Malowane wozy... - mówi pani Danuta. Sufit ładnie był na niebiesko pomalowany, z gwiazdami, ja pamiętam, naprawdę - dodaje.
Tak jak mieszkanie było, w środku tam -z sentymentem wspomina pani Agata. - Łóżka
Agnieszka Góra

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS