Rządowy program ma pomóc przełamać złe stereotypy
Gazeta Olsztyńska
Olsztyn
10/11-06-2009 DZ. / Nr 135
Olsztyn.
Rządowy program ma pomóc przełamać złe stereotypy
Prawdziwych Cyganów dzisiaj już nie ma
Już nie ma cygańskich taborów, ale pozostały opowieści o Romach, którzy kradną dzieci. — I trudno przełamać te stereotypy, przebić się z obrazem uczciwego Roma — mówi Roland Bilicki z Warmińsko - Mazurskiego Stowarzyszenia Romów.
Od pięciu lat w na Warmii i Mazurach realizowany jest rządowy program na rzecz społeczności romskiej w Polsce. Romowie chcą wyrwać się z marginesu, chcą aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. — A rządowy program ma im to ułatwić — mówi Joanna Wańkowska-Sobiesik, pełnomocnik wojewody ds. mniejszości narodowych i etnicznych.
Wczoraj w Urzędzie Wojewódzkim oceniono pięć lat funkcjonowania programu romskiego w regionie, na którego realizację wydano prawie dwa miliony złotych.
— Przed nami jeszcze pięć lat programu, ale już zrobiliśmy sporo, chociażby pięć romskich świetlic w regionie, dwadzieścia wyremontowanych romskich mieszkań, kilka białych niedziel — wylicza Wańkowska-Sobiesiak. — I co istotne, Romowie zaczęli się uczyć, ich dzieci są już w gimnazjach w Olsztynie, Elblągu, Ełku. To jest wielki sukces.
Na Warmii Mazurach mieszka około tysiąca Romów. 95 romskich dzieci uczy się w szkołach podstawowych i gimnazjach, w tym w Gimnazjum nr 5 w Olsztynie. — Mamy czworo Romów — mówi dyrektorka gimnazjum Jarosława Kozak. — Jedna z trzecioklasistek urodziła dziecko, ale nie straciła szansy na uzyskanie promocji. Ma nauczanie indywidualne.
Będzie tabor, będzie ognisko
W tym roku szkoła chce zorganizować imprezę integracyjną „Świat bez granic". — Bo w szkole mamy nie tylko Romów — wyjaśnia dyrektorka. — Mamy chłopaka, którego ojciec jest z Ghany, półkrwi Żyda, Serbkę, Arabkę. Chcemy zaprezentować ich tradycje, zwyczaje. A w przyszłym roku planujemy imprezę pod nazwą „Tabor cygański". Pojedziemy wozem za miasto. Zapalimy ognisko. Przybliżmy młodzieży obrzędy romskie.
Roland Bilicki, choć Rom, nigdy w życiu nie jechał taborem. Wozy cygańskie widział tylko na filmach albo na zdjęciach. — Ale chętnie bym się przejechał taborem — śmieje się Bilicki.
Wszystko, co nieznane, budzi obawy
Dlaczego ludzie unikają kontaktu z Romami? — Bo nas nie znają, a wszystko, co nieznane, budzi obawy — tłumaczy Bilicki. — Ludzie niewiele wiedzą o naszych zwyczajach, obrzędach.
Ale za to widzą na ulicach młodziutkie Romki, które są już matkami. — Nie tylko u nas zdarzają się 16-letnie matki — odpiera Bilicki. — U nas partner, którego sobie wybieramy, to nasz pierwszy i ten jedyny na całe życie. Owszem, rozwody się zdarzają, ale bardzo rzadko.
Co istotne, dzięki rządowemu programowi Romowie sami zaczęli brać sprawy w swoje ręce. Piszą projekty, które dzięki wsparciu finansowemu z budżetu państwa mają zmienić ich życie, przełamać stereotypy o Romach. — Bo babcia, dziadek powiedział wnukowi, że Romowie kradną dzieci, to Rom to złodziej, krętacz, nierób. A to po prostu bajki — mówi Bilicki.
A jaka jest prawda o Romach, będzie się można przekonać już 26 czerwca na plaży miejskiej w Olsztynie. — Pokażemy nasze tradycje, jak się żyło w taborze, jak się robiło patelnie, choć sekretu ich wyrobu nie zdradzimy — mówi Wioletta Bardzińska ze Stowarzyszenia Kultury Romskiej Hitano w Olsztynie.
Roland Bilicki: — Ludzie niewiele wiedzą o naszych zwyczajach, obrzędach. Nie znają nas, a wszystko, co nieznane, budzi obawy.
Andrzej Mielnicki
a.mielnicki@gazetaolsztynska.pl
