Rozmowa z Elżbietą Mirgą-Wójtowicz
POLSKA
Gazeta Krakowska
Kraków 10-03-2009 DZ. / Nr 58
W Małopolsce mamy siedem mniejszości narodowych i dwie etniczne. To ogromne bogactwo naszego regionu
Można i trzeba żyć bez konfliktów.
Z Elżbietą M irgą-Wojtowicz, pełnomocnikiem wojewody małopolskiego ds. mniejszości narodowych
i etnicznych, rozmawia Kazimierz Turkiewicz
Czym różni się mniejszość narodowa od etnicznej?
Podstawowa różnica sprowadza się do tego, że mniejszość etniczna, w przeciwieństwie do narodowej, nie utożsamia się z narodem żyjącym we własnym państwie. Swoją drogą linie podziału niekiedy bywają płynne. Na przykład część Łemków poczuwa się do więzi z mniejszością ukraińską.
Jak, Pani zdaniem, żyje się mniejszościom w Małopolsce?
Generalnie dobrze. W codziennym życiu naprawdę trudno mówić o jakichś wielkich różnicach czy konfliktach. Zarówno członkowie mniejszości, jak i lokalnych społeczności coraz częściej zauważają, że tak naprawdę różnorodność etniczna jest wartością, z której mogą czerpać wszyscy. Nie ma jednak co ukrywać,
że są mniejszości, których członkowie trudniej się integrują, na przykład Romowie, którzy -wartomoże przypomnieć - wcale nie są jednolici. Zamieszkująca w Małopolsce grupa Bergitka Roma -czyli Romowie górscy, karpaccy -niestety źle sobie radzi w obecnych realiach. Wielu z nich nie ma stałej pracy, wielu nie jest zbyt dobrze wykształconych. Cierpią z powodu wykluczenia, mają kłopot z akceptacją przez lokalne społeczności. Jednocześnie wśród członków tej grupy jest najwięcej osób z wyższym wykształceniem. Są świadomi znaczenia edukacji w dzisiejszym świecie.
Mówiła Pani o braku akceptacji. A stąd tylko mały krok do dyskryminacji...
Wierzę, że jest to raczej brak zrozumienia, a nie dyskryminacja. Tryb życia i zachowanie Romów czasem budzi nieufność. Niechęć wynika zwykle z braku wiedzy. Romowie z natury rzeczy tkwią w sytuacji dyskryminacyjnej, bo bieda, niewiedza, brak wykształcenia i problemy w znalezieniu pracy są powielane przez kolejne pokolenia polskich Romów.
Odwiedzających Bielanki powitają tablice z polsko-łemkowską nazwą miejscowości. Wprowadzeniu podwójnej nazwy Bielanki, czy sprawie osobnego wejścia dla romskich dzieci w szkole w Maszkowicach towarzyszyły niemałe spory i emocje. Skąd się one, w Pani ocenie, mogą brać?
Myślę, że przede wszystkim z braku rzetelnej wiedzy na temat mniejszości. Kontrowersyjne osobne wejście w szkole w Maszkowicach, dzięki działaniom edukacyjnym i współpracy z psychologami, zostało zlikwidowane.
Co robić, by nie rodziły się konflikty?
Z pewnością warto poznawać historię, dziedzictwo kulturowe mniejszościowych społeczności. Im wcześniej, tym lepiej. Stąd też został ogłoszony w tym roku szkolnym konkurs dla nauczycieli na opracowanie programu edukacyjnego dla uczniów „Różnorodność etniczna Małopolski". Zachęcam małopolskich pedagogów do udziału w nim.
