Romowie spontaniczni i uzdolnieni
Kurier Szczeciński
Szczecin 11-01-11 DZ. / Nr 6
Romowie spontaniczni i uzdolnieni
Artystyczny chleba kęs
Mocna reprezentacja pyrzyckich Romów przybyła w ubiegłym tygodniu do Sali pod Piramidą w Książnicy Pomorskiej. Oficjalnym powodem było otwarcie wystawy obrazów, których są autorami. Ale wystawa to tylko mniejszy fragment całości, czyli prezentacji twórczości i życia Cyganów, którzy ponad pół wieku temu osiedli w Pyrzycach. Wystawa malarska, której autorami są Romowie, to rzecz zaskakująca. Bo przecież znamy ich z zamiłowania do śpiewu, tańca, rzemiosła artystycznego, szczególnie złotnictwa, ale nie z malarstwa. Do cygańskich taborów, ognisk i wędrówki muzyka, gitara i taniec jak najbardziej pasowały, malowanie obrazów - w ogóle. I pewnie gdyby nie wprowadzony na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku zakaz taborowej wędrówki i związany z tym obowiązek stałego zamieszkania i zameldowania, tak by pozostało. Ale gdy już zmuszono Romów do osiadłego trybu życia, to siłą rzeczy z czasem doszło i do... malowania.
Jedną z osób, które do tego doprowadziły, jest Romana Kaszczyc, malarka, pisarka, poetka z Barlinka, która kilka miesięcy temu podjęła się trudu prowadzenia malarskich warsztatów z Cyganami z Pyrzyc. Zachęciła ją do tego Krystyna Tabaczyk, prezes Stowarzyszenia Romów „Patra", prywatnie żona Roma, Zygmunta Tabaczyka, która z energią i zaangażowaniem zajmuje się
cygańską kulturą i tradycją. Stąd m.in. wystawa romskiego malarstwa w Książnicy Pomorskiej, a przy okazji występy świetnego zespołu muzyczno - tanecznego „Cierchaj" („Gwiazda"), kierowanego przez pana Zygmunta.
Prezentacja życia i twórczości Romów z Pyrzyc wzbudziła zrozumiałe zainteresowanie. Przybyło na nią spore grono ludzi, którzy nie tylko obejrzeli występy i niezwykle kolorową wystawę malarstwa, ale także spróbowali specjałów cygańskiej kuchni, których większość raczej nigdy nie miała okazji skosztować. Przebojem był ciepły cygański chleb, który wyglądał jak... ciasto i kapusta z jabłkami. Artystyczny chleba kęs, dosłownie i w przenośni, musiał smakować, co widać było nie tylko po reakcjach na występ pyrzyckiego, romskiego zespołu, ale także po... kuchennych dokładkach, o które dopominali się goście.
Wśród osób zaproszonych na wystawę nie zabrakło burmistrza Pyrzyc, Jerzego M. Olecha, który zapewnił nie tylko o swojej sympatii do romskich mieszkańców miasta, ale także o konkretnym wsparciu lokalnych władz. Okazuje się, że Romowie otrzymali do swojej dyspozycji budynek w centrum miasta. Będzie w nim miejsce dla wspomnianego stowarzyszenia, na spotkania, warsztaty, próby zespołów artystycznych. Budynek trzeba będzie jednak wyremontować i władze miasta z pewnością w tym pomogą.
W Pyrzycach mieszka obecnie około trzydziestu Romów, a były czasy, gdy było ich stu. Część z nich wyjechała, a Romowie, którzy żyją dziś w tym mieście, to potomkowie pierwszych cygańskich osadników, którzy porzucili taborowe wędrówki.
Wywodzą się ze szczepu Lowarów, co w wolnym tłumaczeniu oznacza handlarzy końmi. Do Pyrzyc przywędrowali w większej grupie kilka lat po wojnie. I tak jak przez wieki początkowo żyli głównie z handu końmi. Widać ich było na każdym większym targowisku w okolicy. Później, szczególnie wtedy, gdy ludowa władza zabroniła im wędrówki z taborami, konie poszły z czasem w odstawkę, ale smykałka do handlu, który był podstawowym źródłem utrzymania Romów, pozostała. Tak, jak pozostała w nich spontaniczność, miłość do tańca, śpiewu i zabawy.
Malarski eksperyment, który za sprawą Krystyny Tabaczyk i Romany Kaszczyc wydał piękne kolorowe obrazy prezentowane w Książnicy Pomorskiej, warto z pewnością zobaczyć. Bo Romowie, którzy pierwszy raz w życiu chwycili za pędzel i farby, malują to, co w nich głęboko siedzi. Są w tym szczerzy. A to widać na ich kolorowych, pełnych energii obrazach Marek OSAJDA
