Romowie murem za ks. Opockim
POLSKA Gazeta Krakowska
Kraków 15-11-11 DZ. / Nr 265
Romowie murem za ks. Opockim
„W imieniu społeczności romskiej w Polsce zwracamy się do Jego Ekscelencji z gorącym apelem o przywrócenie ks. Stanisława Opockiego do pełnienia służby kapłańskiej (...) w Łososinie Górnej". Taki apel, adresowany do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Józefa Michalika, wystosowało Stowarzyszenie Romów Polskich. Jednak szanse na powrót księdza do Łososiny są znikome. Ksiądz Stanisław Opocki jest krajowym duszpasterzem Romów. Od 28 lat mieszkał i pracował na Limanowszczyźnie, gdzie znajdują się duże osiedla romskie. W sierpniu został przeniesiony, decyzją biskupa tarnowskiego, do rodzinnej parafii w Rudce koło Dobczyc. Oficjalnie -na własną prośbę. Nieoficjalnie -bo wokół duszpasterza Romów narastało w Łososinie coraz więcej konfliktów. Forsował m.in. budowę romskiej świetlicy w sąsiedniej wiosce Koszary, przeciwko czemu ostro protestowali polscy mieszkańcy. O tym, że nie ma szans na powrót Opockiego do Łososiny Górnej, jest przekonany tamtejszy proboszcz. - Decyzja biskupa jest ostateczna. Poza tym to sztucznie rozdmuchany problem. Romom nie dzieje się tu krzywda -zapewnia ks. dr Stanisław Kowalik. Również w kurii wątpią w powrót duszpasterza Romów na Limanowszczyznę. - Ksiądz Opocki tylko mieszkał na plebanii w Łososinie i nie był bezpośrednio zaangażowany w sprawy parafii. Nadal jednak pozostaje krajowym duszpasterzem Romów - podkreśla ks. dr Adam Nita, kanclerz kurii w Tarnowie. Sam zainteresowany jest zaskoczony apelem społeczności romskiej. - Nie wiem, co się stało, że taki apel powstał. Nadal przecież pozostaję duszpasterzem Romów i nie mam żadnego żalu do biskupa. Jest mi przykro, że ten szum wobec mojej osoby nie cichnie - mówi ks. Stanisław Opocki. Prezes Stowarzyszenia Romów Polskich przyznaje, że nie informował księdza Opockiego o swojej inicjatywie. -To był nasz własny pomysł. Ksiądz podjął się trudnej misji duszpasterstwa Romów i zdaję sobie sprawę, że jego wypowiedzi nie zawsze były trafne. Mimo to nie rozumiem, dlaczego zdecydowano o jego przeniesieniu. Po raz kolejny nas skrzywdzono - przekonuje Roman Kwiatkowski. - Jednak na prośbę samego księdza Opockiego ściągnęliśmy apel ze strony internetowej i nie będziemy już do tej sprawy wracać -dodaje.
Arkadiusz Arendowski
