Romowie.info - Rasizm po włosku

Rasizm po włosku

Przekrój
Warszawa 08-12-2009 T. / Nr 49
ŚWIAT - UCHODŹCY
MACIEJ JARKOWIEC

Rasizm po włosku


Słońce Włoch zasłaniają coraz gęstsze chmurzyska ksenofobii i moralnej degrengolady. Kraj staje się smutnym folwarkiem wszechmogącego Berlusconiego.
Święta w Coccaglio będą białe. Tak wymyślił burmistrz. To nic, że pod koniec grudnia temperatura nie spadnie tam najpewniej poniżej pięciu stopni Celsjusza. Burmistrz ma swoje sposoby. Za jego namową rada położonego w północnych Włoszech ośmiotysięcznego miasteczka przegłosowała „świąteczną akcję czyszczenia miasta" pod kryptonimem „White Christmas" (od słynnego przeboju Binga Crosby'ego). Z czego czyszczone będzie Coccaglio? Należy raczej zapytać „z kogo". Z obcych. Uzbrojony w uchwałę rady burmistrz wyśle swoje służby do domów wszystkich imigrantów spoza Unii Europejskiej i dokładnie sprawdzi ich papiery. Ten, komu wygasło pozwolenie na pobyt, dostanie gwiazdkowego kopa na do widzenia. „W Bożym Narodzeniu nie chodzi o gościnność, tylko o chrześcijańską tradycję i naszą tożsamość" - mówi Claudio Abiendi, radny odpowiedzialny za bezpieczeństwo.
Abiendi, tak jak burmistrz Franco Claretti, jest członkiem jawnie ksenofobicznej Ligi Północnej. Ugrupowanie to wchodzi w skład prawicowej koalicji Silvia Berlusconiego, który w kwietniu 2008 roku po raz trzeci uzyskał od wyborców mandat na rządzenie. Między innymi dzięki temu, że obiecał „załatwić problem imigrantów". Według premiera to oni są główną przyczyną problemów Włoch - takich jak rozkład gospodarki i przestępczość. Za jego rządów Italia stała się najbardziej ksenofobicznym państwem w Unii.
Nie chcemy Bingo Bongów
Imigrantów przewozi się w zamkniętych ciężarówkach. Są tak stłoczeni, że jadą na stojąco, jeden przy drugim, przez 30 godzin. W areszcie upycha się ich po 160 w celi, karmi raz dziennie (ryżem) 1 raz dziennie wypuszcza do toalety. Ludzie wymiotują i robią pod siebie. Tomas, 24-letni Erytrejczyk, opowiada, że torturowało go trzech strażników. Bili go metalowymi pałkami i kopali przez 10 minut, krzycząc: „Ty czarnuchu!".
To nie Włochy. Tak źle jeszcze nie jest (choć przypadek niewinnego imigranta z Ghany torturowanego przez sześć godzin na komisariacie policji w Parmie też mrozi krew w żyłach). Powyższy opis to fragment raportu Human Rights Watch (HRW) na temat sytuacji imigrantów odesłanych przez włoskie służby do Libii. Podczas czerwcowej wizyty Muammara Kadafiego w Italii przywódca Libii podpisał z Berlusconim traktat o przyjaźni, na mocy którego Włochy w formie rozłożonych na 20 lat inwestycji wypłacą swojej byłej kolonii pięć miliardów dolarów odszkodowania. Według HRW i innych organizacji praw człowieka taka była cena Kadafiego za zgodę na przyjmowanie u swoich brzegów łodzi pełnych afrykańskich imigrantów wyśledzonych przez włoskich pograniczników na wodach Morza Śródziemnego.
Zawracając Afrykańczyków do Libii bez sprawdzenia ich sytuacji zdrowotnej, materialnej i politycznej, Włochy łamią Konwencję o uchodźcach ONZ, której są sygnatariuszem. Daje ona każdemu imigrantowi prawo do ubiegania się o azyl i zabrania odsyłania uchodźców do kraju, gdzie są oni narażeni na złe traktowanie bądź dyskryminację. Libia, od 40 lat rządzona żelazną ręką przez Kadafiego, nie podpisała Konwencji i - jak raportuje HRW - łamanie praw człowieka jest tam na porządku dziennym. Umowa z Libią jest częścią polityki imigracyjnej, którą - zgodnie z wyborczą obietnicą - realizuje rząd Berlusconiego. Politycy prawicowi nie bawią się w subtelności, wyjaśniając meandry tej polityki. Silvio Berlusconi, premier: „Stworzymy patrole sąsiedzkie, które będą armią dobra, stojącą między Włochami a armią zła". Mamy najgorszego premiera, prezydenta i opozycję w historii Republiki. Byle idiota może zostać ministrem Giancarlo Gentilini, burmistrz Treviso: „Nie chcę, żeby jacyś czarni, brązowi albo szarzy uczyli nasze dzieci. Musimy wyczyścić ulice ze wszystkich grup etnicznych, które niszczą nasz kraj".
Umberto Bossi, minister reform: „Nie chcemy u nas tych Bingo Bongów" („Bingo Bongo" to popularna komedia z 1982 roku opowiadająca o włoskim Tarzanie).
Lekarze od donosów
W sierpniu we Włoszech weszła w życie najbardziej restrykcyjna ustawa antyimigracyjna w Europie. Zakłada ona między innymi karanie nielegalnych imigrantów grzywną do 10 tysięcy euro, przetrzymywanie ich w areszcie do sześciu miesięcy i utworzenie cywilnych nieuzbrojonych oddziałów pomagających policji w ściganiu nielegalnych. Za wynajęcie mieszkania uchodźcy bez papierów można trafić na trzy lata za kratki, a lekarze mają obowiązek donosić na nielegalnych zgłaszających się do nich po pomoc.
Cmentarzysko wraków na Lampedusie.
Na dziurawych skorupach dotarło tam w zeszłym roku prawie 40 tysięcy uciekinierów z Afryki.
Nowe prawo jako urągające zachodnim standardom demokracji i praw człowieka skrytykowały nie tylko organizacje pozarządowe, autorytety moralne z całego świata, ale też - w oficjalnych komunikatach - Bruksela, Waszyngton i Watykan. Berlusconi szczególnie się tym nie przejął, bo - jak przekonuje nie bez racji - jego politykę popiera większość narodu. Sondaże pokazują, że ponad połowie obywateli ustawa się podoba, a prawie dwie trzecie Włochów chce wydalenia wszystkich Romów (ich liczba we Włoszech znacznie wzrosła po wejściu do UE Rumunii i Bułgarii). Premier, mimo łóżkowych skandali i jawnych prób usankcjonowania swojej nietykalności w obliczu procesów o korupcję i związki z mafią, cieszy się poparciem połowy respondentów. Jedynym bardziej od niego lubianym politykiem jest przewodniczący parlamentu Gianfranco Fini - były przywódca włoskich postfaszystów (ostatnio skręcający w stronę centrum), którzy w marcu połączyli się z partią Berlusconiego.
Nastroje niechęci wobec obcych dominują szczególnie na północy. Ksenofobiczna \ separatystyczna Liga Północna rządzi w 13 ze 110 prowincji kraju oraz w 370 gminach, w tym w pięciu miastach powyżej 50 tysięcy mieszkańców (Werona, Treviso, Monza, Novara, Várese). W czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego ugrupowanie zdobyło w skali kraju 10,2 procent głosów.
Białe święta w Coccaglio nie są pierwszym pomysłem separatystów na uregulowanie kwestii etnicznej. W kwietniu władze Lombardii zakazały jadłodajniom szybkiej obsługi sprzedaży żywności pochodzenia „niewłoskiego" co odebrano jako cios w prowadzone przez imigrantów budki z kebabami. Mediolan planuje segregację w metrze i autobusach - część foteli ma być zarezerwowana dla rdzennych mediolańczyków. Liga będzie też zabiegać o tworzenie osobnych szkół tylko dla „nieimigrantów".
W sierpniu zwolennicy Ligi dostali prezent od kierownictwa partii. Syn szefa Renzo Bossi zamieścił na Facebooku grę pod tytułem „Odepchnij nielegalnego imigranta". Zadaniem gracza było blokowanie zbliżających się do brzegu wypełnionych ciemnymi postaciami łodzi. Gierka zniknęła z sieci dzień po tym, jak z wyczerpania i braku pożywienia zmarło 73 z 78 Afrykańczyków podróżujących przez morze na niewielkiej łodzi, której zabrakło paliwa, żeby dotrzeć do wybrzeża włoskiej wyspy Lampedusy. Ocalali twierdzą, że włoskie jednostki zignorowały ich wołania o pomoc.
Wszystko stracone
- Wstydzę się, że jestem Włochem - mówi mi Alessandro Baratti, 43-letni informatyk z Rzymu, z którym rozmawiam w warszawskiej kawiarni. Cztery lata temu przez Internet poznał Polkę i mimo że ona mówi po włosku, nie rozważali nawet wyprowadzki do Italii. - Wolę zostać tu - wyznaje Alessandro.
- We Włoszech odczuwam stan „miękkiej wojny domowej". Chaos i gnicie w polityce ludzie noszą też w sobie. Jest niespokojnie, to kwestia nastroju i ludzkich umysłów.
Alessandro, tak jak prawie połowa Włochów, która nie głosuje na Berlusconiego, jest coraz bardziej załamany sytuacją w kraju. Gdy pytam, z czego wynika popularność premiera, opowiada o rozbitej opozycji i o praniu mózgów, które Berlusconi funduje obywatelom w kontrolowanych przez siebie mediach. A po namyśle dodaje:
- Włosi mają  o sobie wysokie mniemanie, wydaje nam się, że jesteśmy lepsi od reszty świata. Berlusconi umie to wykorzystać.
W eseju opublikowanym w polskiej edycji miesięcznika „Le Monde diplomatique" profesor Carlo Galii, politolog z Uniwersytetu w Bolonii, podsycanie ksenofobii i społecznych lęków umieszcza w szerszej strategii politycznej „amoralnego partykularyzmu". W permanentnym kryzysie poszanowania prawa i zasad moralnych Włosi obojętnieją, odruchy obywatelskie zamierają, a brak poczucia bezpieczeństwa staje się dominującą cechą społeczeństwa. Wtedy Berlusconi pokazuje, że to poczucie bezpieczeństwa chce przywrócić.
Ofiarami takiej strategii stają się nie tylko obcy - czyli cztery miliony imigrantów - ale wszyscy Włosi. Słynny lewicowy artysta i działacz Beppe Grillo, którego blog jest jednym z 10 najpopularniejszych na świecie, we wpisie z 1 grudnia bieżącego roku konkluduje: „Mamy najgorszego premiera, prezydenta i opozycję w historii Republiki. Byle prostytutka czy idiota może zostać ministrem. Wszystko stracone, a najgorsze, że również nasz honor. Słowa: »Włoch i klaun« jak świat długi i szeroki stały się tożsame".
PRZEKRÓJ I 8 GRUDNIA 2009

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS