Romowie.info - Rasizm nam nie przeszkadza

Rasizm nam nie przeszkadza

Gazeta Wyborcza
Warszawa 16-11-10 DZ. / Nr 267

Rasizm nam nie przeszkadza


Matka 9-letniej Wietnamki pobitej w szkole usłyszała od wychowawczyni, że widocznie sprowokowała kolegów. Tolerancja dla zachowań rasistowskich jest w Polsce dość powszechna - wynika z ogłaszanego dziś raportu „Rasizm w Polsce" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
- Oficjalna liczba przestępstw na tle rasistowskim i ksenofobicznym jest w Polsce niewielka, choć przypuszcza się, że spora może być tzw. ciemna liczba, czyli przestępstwa niezgłoszone. Mimo to Polska jest krajem o stosunkowo małym nasileniu takich incydentów - mówi autorka raportu Agnieszka Mikulska.
Podkreśla, że w przeciwieństwie do innych krajów europejskich nie ma u nas znaczącej partii, której program odwoływałby się do rasizmu i ksenofobii. W mediach też nie ma nagonki na cudzoziemców. Ale nie ma debaty na temat rasizmu wśród Polaków.
Od znieważania po bicie
Najczęściej spotykane jest znieważanie i wyzywanie. Doświadczyły tego wszystkie 24 osoby biorące udział w badaniach. Najczęstsze są wyzwiska związane z kolorem skóry i stereotypami rasowymi, np. „małpa" czy „asfalt". Osoby pochodzące z krajów islamskich słyszą komentarze: „tali-ban", „terroryści". Wyzwiska i napaści spotykają cudzoziemców przede wszystkim w miejscach publicznych: na ulicy, w autobusie, w klubie. Prześladowcami są często grupy młodych mężczyzn, ale zdarzają się i starsi. Rodzice nie zwracają uwagi dziecku, które na widok osoby o ciemnej skórze mówi: „Patrz, brudas". Zaczepki fizyczne dotknęły jedną trzecią badanych: poszturchiwanie, uderzenie znienacka, zagradzanie drogi, żeby utrudnić przejście. Połowa badanych została pobita, z czego siedem osób było hospitalizowanych lub korzystało z pomocy lekarskiej. Wśród pobitych były np. dzieci z mieszanych małżeństw. Nauczycielki bagatelizowały, że „chłopcy zawsze się biją". Napaści często są kwalifikowane przez policję jako „bójka" i nie odnotowuje się ich rasistowskiego charakteru. Badani skarżyli się też, że policjanci nie traktują poważnie ich zgłoszeń. Jeśli obrażenia nie są poważne - odmawiają ich przyjęcia, mówiąc, że taki czyn ścigany jest z oskarżenia prywatnego. Tymczasem atak na tle rasistowskim - słowny czy fizyczny - jest ścigany z urzędu. Sami zaatakowani zresztą najczęściej nie zgłaszają się na policję. Na rasistowskie napaści w miejscach publicznych najczęściej nie reagujemy. A jeśli już, to w obronie zaatakowanego cudzoziemca najczęściej występują kobiety - zwracają prześladowcy uwagę, dzwonią na policję. Większość badanych spotkała się też z dyskryminacją - selekcjonerzy nie chcą ich wpuszczać do klubów, są ignorowani przez obsługę w kawiarniach i małych sklepach.
Problemem jest znalezienie pracy, ale też wynagrodzenie („Dostawałem 7 zł za godzinę, a Polacy 10. Dostawali więcej, mimo iż ja więcej pracowałem"). Są również traktowani jak potencjalni przestępcy. - Na każdym kroku w sklepie ktoś za mną chodzi i ogląda, czy nie ukradnę - opowiadała Czeczenka.
Co na to państwo?
Członkostwo w UE, a także Radzie Europy, ONZ i OBWE zobowiązuje Polskę do działań na rzecz zwalczania rasizmu. Od 2004 r. Polska prowadzi „Krajowy program przeciwdziałania dyskryminacji rasowej". W MSWiA powołano zespół monitorowania rasizmu i ksenofobii. Według raportu dotychczasowe działania przyniosły tylko dwa pozytywne skutki: przestępstwa na tle rasistowskim nie są już umarzane z powodu niskiej szkodliwości społecznej oraz prowadzi się statystykę takich przestępstw. Inne zadania - np. badania pozwalające na diagnozę sytuacji, działania edukacyjne i zmiany prawne - nie zostały zrealizowane. M.in. dlatego, że od 2005 r. do 2008 r. nie było w rządzie koordynatora tych działań. Według Ministerstwa Sprawiedliwości w 2009 r. popełniono 206 przestępstw na tle rasistowskim. W 48 przypadkach skierowano akt oskarżenia, w 101 nie wykryto sprawcy. W żadnej z historii opowiedzianych przez badanych sprawcy nie zostali ukarani. Przed sąd trafiła jedna sprawa - pobicia dziewczynki - ale została umorzona ze względu na wiek napastników. W dwóch przypadkach policja nie przyjęła zgłoszenia. W pozostałych sprawach nie znaleziono sprawców lub w ogóle nie zgłoszono zajścia organom ściągania. Poszerzone wywiady z badanymi wykonano w 2010 r. Wytypowano osoby o wyglądzie wskazującym na odmienne pochodzenie etniczne, które padły ofiarą rasistowskiego incydentu. Na badanie zgodziły się 24 osoby, w tym trzy matki dzieci z małżeństw mieszanych. Badani byli Afrykanami, Arabami, Czeczenami, Azjatami i Romami, o
Ewa Siedlecka

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS