Poezja także przy ognisku
POLSKA
Gazeta Wrocławska
Wrocław 18-08-2009 DZ. / Nr 192
Poezja także przy ognisku
Wrocławianie bawili się nad Odrą na II Festiwalu Romskim i poznawali romską kulturę.
Z Mirosławem Majcherkiem, koordynatorem II Festiwalu Romskiego, rozmawia Hanna Wieczorek
Po co organizuje się takie imprezy, jak festiwal romski?
Z różnych powodów. Po pierwsze, żeby ludzie mogli poznać jakąś mniejszość. W tym przypadku romską. Po drugie, jest to doskonały sposób, by wrocławscy Romowie nie tylko mogli przełamać stereotypy, ale też mieli szansę na pokazanie się i wypromowanie. Pokazanie, że w ich towarzystwie można się świetnie bawić, posłuchać bardzo dobrej muzyki i romskiej poezji. Trzeba mocno zachęcać wrocławian, żeby przyszli na taką imprezę? Nie. W tym roku odbyła się już druga edycja romskiego festiwalu. Jestem przekonany, że wszyscy, którzy bawili się z nami rok temu, przyszli także w ostatnią sobotę i zachęcili znajomych do udziału
w festiwalu. Mimo słabej reklamy, przyszło więcej widzów niż w ubiegłym roku. A widownia gorąco dopingowała kandydatów do tytułu Miss i Mistera Romów. Były zespoły romskie, ognisko, wróżby, brakowało tylko „wozów kolorowych". Brakowało. Romowie od kilkudziesięciu lat nie mogą już jeździć swoimi taborami. Zostali przeniesieni do różnych bloków i kamienic. Niestety, powoduje to, że powoli zanika romski folklor. Nie ma już wspólnych zabaw, śpiewów i tańca przy ognisku. Wrocławski festiwal jest okazją do pielęgnowania tradycji. Zaprezentowania, zamiast radiowych czy telewizyjnych szlagierów - pieśni, które śpiewali polscy, węgierscy czy bałkańscy Romowie. We Wrocławiu mieszka jeszcze kilku członków bardzo znanego swego czasu zespołu Roma. I oni uczą młodzież. Zresztą, bywało, że na próby przed festiwalem przychodziły małe dzieci. To Festiwal daje Romom szansę na pokazanie się i wypromowanie swoich zespołów niesamowite, jak szybko łapały rytm... Zaczynały tańczyć z dorosłymi. Mają muzykę we krwi.
Nie jest to trochę taka cepelia - cukierkowy folklor dla znudzonych mieszczuchów? Skądże. Romowie są bardzo muzykalni, świetnie grają i śpiewają, chociaż większość nie kończyła szkół muzycznych. Organizatorzy - Stowarzyszenie Romani Bacht, na czele z wiceprezesem Tadeuszem Paczkowskim - zaprosili różne zespoły z całej Polski, np. z Wałbrzycha, Włocławka, Bygdoszczy. Zespoły na bardzo dobrym poziomie, grające różnorodną muzykę. Na przykład Gypsy Jazz z wrocławskiego Brochowa, który świetnie czuje i gra wolny jazz. A Panu co się najbardziej podobało? Jestem bardzo zadowolony, że oprócz muzyki widzowie poznali wiersze Papuszy - największej romskiej poetki. Myślę, że dla samych Romów będzie miało to podwójne znaczenie, ponieważ pokazuje, że młodzi potrafią czytać i pisać po polsku. A wykształcenie ma dla nich coraz większe znaczenie, coraz więcej nie kończy nauki na podstawówce czy gimnazjum, ale idzie dalej - na studia.
