Orban Romom na ratunek.
Gazeta Wyborcza
Warszawa 08/09-01-11 DZ. / Nr 5
Orban Romom na ratunek.
Czy UE zdoła poprawić los Romów i zatrzyma skierowaną przeciw nim ksenofobię?-To priorytet naszego przewodnictwa w Unii. Plan musi być przyjęty do czerwca-ogłosił wczoraj węgierski premier Viktor Orbän
Tomasz Bielecki, Budapeszt
W sprawie Romów jednym z głównych kłopotów jest przerost deklaracji nad działaniami. Wprawdzie kilka państw Unii, Bank Światowy i organizacje pozarządowe już w 2005 roku zainaugurowały w ekskluzywnym naddunajskim hotelu w Budapeszcie Dekadę na rzecz Romów, ale od tego czasu w ubogich romskich osiedlach zmieniło się niewiele. Nadal jest tam wysokie bezrobocie, trudny dostęp do opieki zdrowotnej oraz brak dobrych pomysłów na korzystanie z funduszów pomocowych UE.
Politycy poważnie pochylili się nad losem 10-12 milionów europejskich Romów (ok. 80 proc. w krajach UE) dopiero wtedy, kiedy kontrowersyjna decyzja Francji o deportacjach bałkańskich Romów latem 2010 r. ściągnęła na Paryż gromy ze strony obrońców praw człowieka i przypomniała Brukseli o losach tej mniejszości.
- Paradoksalnie prezydent Nicolas Sarkozy przysłużył się Romom bo Europa przestała ich wreszcie ignorować. A sytuacja jest naprawdę tragiczna, bo obustronna niechęć i nieufność Romów oraz reszty społeczeństw krajów UE uniemożliwiają wzajemną integrację. I utrudniają udzielanie im pomocy- przekonywał niedawno Jeno Kaltenbach z Europejskiego Centrum Praw Romów w Budapeszcie.
Sarkozy zaatakował Komisję Europejską, że nie przekazuje pieniędzy na pomoc dla Romów w nowych krajach UE, co mogłoby przyhamować ich emigrację na Zachód. Bruksela, obnażając sedno problemu, odparła, że pieniądze są, ale kraje członkowskie nie potrafią z nich skorzystać.
Dlatego z opracowania nowej unijnej strategii dla Romów rząd Viktora Orbana uczynił jedyny cel swej prezydencji w Radzie UE, który nie wynika ze zwykłego harmonogramu prac Unii.
- Jest poza dyskusją, że w nowym budżecie UE w puli funduszy strukturalnych musi być konkretna kwota na programy pomocowe dla Romów - twierdzi węgierski komisarz UE Laszló Andor. Nowa strategia powinna też stworzyć system nadzoru nad wydatkami na Romów, bo dziś spora ich część (Bruksela wstrzymuje się od podawania konkretnych kwot) jest przejadana przez biurokratów czy nieskuteczne instytucje pomocowe.
Marnotrawstwu sprzyja brak wiarygodnych raportów o warunkach życia konkretnych osiedli czy grup Romów - wiele krajów UE zasłania się bowiem zakazem gromadzenia danych opartych na kryteriach etnicznych. „Broniąc" danych osobowych Romów, nie muszą zatem ogłaszać raportów o wpływie unijnych czy innych dotacji na zmianę stylu ich życia.
Wywodzący się z Węgier znany amerykański miliarder i filantrop George Soros, którego fundacja pomaga europejskim Romom, wezwał niedawno Unię Europejską, aby wzorując się na Wielkiej Brytanii, stworzyła prawo godzące wiarygodne statystyki z ochroną danych osobowych członków mniejszości. - Bez pełnej sprawozdawczości na temat losów i skuteczności funduszy nie będzie postępów - ogłosiła fundacja Sorosa.
- Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja romskich dzieci w zwykłych szkołach publicznych. Bez tego nie będzie szans na ich włączenie do życia społecznego - mówi Zsuzsa Hegedlis, doradczyni Orbana ds. tej mniejszości.
Na Słowacji, gdzie Romowie stanowią do 10 proc. ludności, uczy się - wedle szacunków Amnesty International - tylko 10 proc. romskich dzieci w wieku szkolnym, a ponad polowa z nich trafia do szkól specjalnych. Dzieci nierzadko zniechęcają się do nauki już w pierwszych klasach z racji braku dobrej znajomości języka, a kłopotów nie równoważą zachęty rodziny do nauki. Tworzenie odrębnych klas szkolnych dla Romów to także częsty problem Węgier, gdzie żyje od 700 tys. do miliona Romów.
Zarówno Bratysława, jak i Budapeszt obiecywały niedawno, że będą włączać romskie dzieci do nauki w zwykłych szkołach i klasach. Jednak -jak zakłada jeden z pomysłów rozważanych w kontekście nowej romskiej strategii UE - te deklaracje powinny być wsparte okresowymi ocenami Brukseli, która domagałaby się np. włączenia do szkół kilku procent dzieci rocznie. Jeden z węgierskich powiatów uzależnił niedawno wypłatę zasiłków socjalnych od posłania dzieci do szkół, co radykalnie podniosło frekwencję, ale na razie nie wiadomo, czy jest zgodne z prawem.
Unijna pomoc jest tym cenniejsza, że - jak podkreślał Soros - jest niezależna od polityki krajowej oraz kampanii wyborczych, w których politycy wykorzystują obawy wyborców przed mniejszością, która żyje w izolacji, różni się kulturowo od reszty i zwykle ma wyższy wskaźnik przestępczości.
Do niedawna Zachód chętnie oskarżał mieszkańców Europy Środkowej i Bałkanów o ksenofobiczne nastawienie do Romów. Tymczasem anty romskie nastroje pojawiły się i na Zachodzie, we Włoszech czy Francji, kiedy tylko zaczęli tam ściągać Romowie. Lęk przed dwoma milionami Romów z Bułgarii i Rumunii sprawił, że Paryż i Berlin zablokowały planowaną pierwotnie na marzec decyzję o włączeniu tych dwóch krajów do strefy Schengen, o
