Nie tylko kolorowe chusty i długie spódnice

I wcale w tym pytaniu nie chodzi tylko o usilne stwierdzenie ich stereotypowości, lecz raczej o refleksję, czy potrafimy wyjść poza te uproszczenia. Problem postrzegania kultury romskiej oraz jej prawdziwego poznania nie jest jednak nowy – niestety. A wręcz przeciwnie – problem ten jest tak stary, jak stara powinna być historia Romów. No właśnie, powinna. Poznanie kultury romskiej było zawsze wyznaczane przez jej relację z kulturą większości, przez jej umiejscowienie wobec świata nie-Romów. Po opuszczeniu swej praojczyzny – Indii – byli Romowie już zawsze w każdej społeczności tylko mniejszością. Usytuowani na peryferiach dominującego społeczeństwa, schowani na obrzeżach panującej kultury, nie stali w centrum zainteresowań kronikarzy, historyków czy pisarzy. Pisemne źródła poświęcały Romom uwagę głównie wtedy, gdy ci dopuścili się czegoś, co przyniosło stratę światu nie-romskiemu. A więc wtedy, gdy naruszyli jakąś zasadę władającej większości. Dlatego historia pisana, tak naprawdę niewiele opowie nam o świecie Romów. A już na pewno trzeba by podjąć trud czytania jej między wierszami.

Należy jednak podkreślić i inny powód tego niezwykłego zjawiska, jakim jest ubogość źródeł pisanych. Związane jest ono bowiem także z tym, iż sami Romowie nie przywiązywali wagi do tego typu przekazu. Specyficzny typ pamięci, jakim jest historia pisana, przynależy bowiem do świata materialnego, królestwa rzeczy, które było dla Romów symbolem tego, co nietrwałe i tymczasowe. A to, co tymczasowe dziś miało swoje znaczenie, ale następnego dnia traciło już swoją ważność, przeszkadzając podczas dalszej wędrówki. Ale stosunek do świata przedmiotów wyznaczany był częściowo także przez wspomnianą już relację między centralnie położonym światem gadziów, a peryferyjnie wobec niego usytuowanym światem Romów. Przedmioty pochodziły właśnie od gadziów. A Romowie zwykli otrzymywać to, co zbyło z nie-romskiego świata, to co temu światu nie było już potrzebne. Dlatego wykorzystywali to na ogół z dystansem, a równocześnie brakiem przywiązania.

Ubogi materiał historyczny nie tylko spowodował, że wiele obrazów Romów dostarczanych przez historię pisaną należy traktować co najmniej jako niepełne. Zjawisko to ma także znaczenie dla współczesnych badaczy. Do dziś wiele zagadnień dotyczących dziejów Romów wciąż pozostaje w sferze hipotez i pytań. Problematyczne są nadal kwestie związane z wędrówką z praojczyzny, takie jak: jej powody, dokładny czas i miejsce początku oraz forma – czy był to jednorazowy exodus, czy też odbywał się on falami. Już od XVIII wieku wielu historyków próbowało odnaleźć odpowiedzi na te i inne, związane z pochodzeniem Romów, pytania. Co istotne, wtedy także zaczęli pojawiać się pierwsi badacze pochodzenia romskiego, dzięki którym poszerzyła się perspektywa prowadzonych poszukiwań.

Skromność zapisu historycznego spowodowała, iż niezwykle ważnym elementem w poznawaniu romskich dziejów stał się język. Język romani nie posiada swej literackiej formy. Jest on zróżnicowany na wiele dialektów. W związku z tym nie istnieje jego jednolita wersja, o ustalonych regułach gramatycznych. Konkretne dialekty różnią się ze względu na odmienne zapożyczenia i wpływy z innych języków, które odzwierciedlają różne losy i drogi pokonywane przez poszczególne grupy Romów. Dlatego to język właśnie stanowi tak ważny materiał badawczy, na którego podstawie próbowano już wielokrotnie odtworzyć poszczególne etapy wędrówki Romów z Indii. Wiele odmian romani powoduje jednak, iż język nie może być traktowany jako zasada integrująca, co typowo jest dla większości kultur.

Odnalezienie takiej zasady dla tradycji romskiej nie jest jednak zadaniem łatwym – mając na uwadze chociażby powyższe powody. Różnice pomiędzy poszczególnymi grupami Romów sprawiają, iż trudno mówić o jednej tradycji, może nawet kulturze. Już w samej Polsce mieszka kilka grup Romów, które deklarują wzajemną odmienność. Należą do nich: Bergitka Roma, Polska Roma, Kełderasze i Lowari. Podobne zróżnicowanie występuję także u naszych sąsiadów w Czechach i na Słowacji. Na przykładzie tych dwóch krajów można dostrzec, jak różny może być stopień zasymilowania z kulturą dominującą. Na Słowacji wciąż istnieje wiele, zachowujących bardzo tradycyjny styl życia, wiosek romskich. Natomiast w Czechach funkcjonuje już świetnie wykształcona warstwa inteligencji romskiej. Zróżnicowane doświadczenie historyczne, życie w odmiennych warunkach, podleganie odmiennym wpływom religijnym, różny stopień adaptacji wobec kultury dominującej, jak i różne wobec niej założenia, to tylko niektóre czynniki odpowiedzialne za ową różnorodność.

A występujące podziały są czasem wręcz podkreślane, właśnie w celu wyostrzenia odrębności. Niejednokrotnie bowiem pomiędzy poszczególnymi grupami zachodzi relacja manifestowanego dystansu.
Niezwykle istotną konsekwencją tego zróżnicowania jest pytanie czy istnieje w ogóle możliwość zastosowania wobec wszystkich Romów jakiejś wspólnej kategorii opisującej. Czy można zatem mówić o Romach w kategoriach narodowych? Zaczątki ruchu pancygańskiego datowane są na lata 30-te XX wieku. Jednak do lat 70-tych XX wieku nie podjęto konkretnych działań, które mogłyby przyczynić się do traktowania Romów jako odrębnego narodu. Nie posiadali oni do tego czasu przedstawiciela międzynarodowego. Sytuacja ta zmieniła się wskutek decyzji podjętych podczas I Światowego Kongresu Romów w 1971 roku, na którym powołano Międzynarodowy Komitet Cyganów. Było to ciało, które miało być przedstawicielem Romów na arenie międzynarodowej, przemianowane niedługo potem na Związek Romów (Romani Union) – w założeniu reprezentujący społeczność romską wobec innych organizacji, także wobec ONZ. Na kongresie tym ustalono także wygląd flagi, odśpiewano po raz pierwszy hymn oraz uznano także za właściwe stosowanie nazwy „Rom” dla określenie wszystkich Romów świata. Działania te nie zamknęły jednak pytania o status Romów. Na jednym z kolejnych kongresów licznie na nim obecni Sinti z Niemiec zaprotestowali przeciwko nazwie zjazdu, postulując jego szerszą wersję – Kongres Romów i Sinti, chcąc podkreślić tym samym swoją odrębność wobec Romów. Odbyty natomiast w 2000 roku V Kongres Romów ponownie podkreślał, iż związek stanowi polityczną reprezentację wszystkich Romów na świecie. W oficjalnym dokumencie kongresu użyto określenia „naród romski”.

Warunkiem budowania tradycyjnie pojmowanej tożsamości narodowej powinno być, obok języka, także terytorium. Analogicznie jak język, terytorium w kulturze romskiej nie stanowi jednak elementu integrującego. Jak wiadomo, Romowie nie roszczą sobie pretensji do konkretnej ziemi, nie są przywiązani – nawet w sensie symbolicznym – do jakiegoś jednego, określonego terytorium. Mało tego, wiele grup nie czuje się w żaden sposób związanych z miejscem przez siebie współcześnie zamieszkiwanym. Jest bowiem ono dla nich jedynie tymczasowe. Niektórzy badacze bardzo mocno podkreślają znaczenie takiego sposobu pojmowania terytorium mieszkalnego. W ten sposób wyjaśniają oni brak dbałości o wyposażenie domowe, który spotkać można u niektórych Romów. Wyposażenie to jest bowiem jedynie elementem „chwilowej przestrzeni”, która nigdy nie jest swojska i własna, a już wkrótce może być zastąpiona inną.

Wielu przedstawicieli środowisk romskich wskazuje jednak, iż pojęcie „naród romski” nie jest pozbawione sensu. Owszem, jest to naród o szczególnym statusie: „Ponieważ jego członkowie są rozproszeni po całym świecie, jego istnienie jest bardziej symboliczne niż rzeczywiste” . Dlatego niektórzy romscy intelektualiści proponują zastosowanie specjalnego określenia opisującego wspólnotę romską: „naród bez państwa”, „społeczność nieterytorialna” czy „mniejszość europejska”. Dyskusja na temat statusu społeczności romskiej wciąż więc trwa. Tak jak otwartym pozostaje pytanie dotyczące tego, wokół jakiego jednego elementu mogliby Romowie budować swoją wspólną tożsamość.
{mospagebreak& title=strona 3}

Punktem tym nie może być także religia. Romowie nie są bowiem wyznawcami jakiejś jednej religii, lecz ich konfesja – trochę jak język – odzwierciedla zróżnicowane dzieje poszczególnych grup. Badacze odnajdywali w romskich wierzeniach obecność elementów animizmu, polidemonizmu czy szamanizmu. Przybycie Romów do Europy spowodowało oczywiście przyjęcie przez większość z nich katolicyzmu. Początkowo Romowie byli wręcz traktowani przez średniowieczną chrześcijańską Europę jako kajający się grzesznicy. Przypisano im bowiem współwinę za ukrzyżowanie Chrystusa. Podobno romscy kowale mieli wykuć grób Jezusa. Wersji tej opowieści istniało nawet kilka. Najważniejsze jednak jest to, iż przyjęta początkowo przez Romów postawa pokornych grzeszników miała im pomóc wejść w łaski zradykalizowanej religijnie Europy. Niewątpliwie jest to przykład potwierdzający tezę o romskiej umiejętności adoptowania się do panującej religii. Należy jednak podkreślić, że nigdy ta asymilacja nie oznaczała całkowitego poddania się władającym zasadom. Religijne obrzędy podlegały bowiem odpowiednim przekształceniom, z wykorzystaniem już wcześniej znanych i stosowanych przez Romów wierzeń. Doskonałym przykładem takiego religijnego synkretyzmu jest dzień Wszystkich Świętych. Wtedy to można dostrzec Romów, licznie odwiedzających na cmentarzach swoich bliskich zmarłych. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wiara Romów, że ich bliscy są tu wciąż „fizycznie” obecni, a która powoduje, że wspólnie wypijają z nimi alkohol, czy wypalają papierosa. Wiara w „obecność” zmarłego wyznacza całą tradycję związaną z pogrzebem i żałobą. Szczególnie tuż po śmierci, bliscy są „narażeni” na to, iż dusza zmarłego, krążąc gdzieś w pobliżu może ich nawiedzić, a nawet wrócić do swojego ciała. W pewnym momencie następuje jednak ostateczne jej odejście do krainy umarłych i wtedy to kończy się okres żałoby.

Oczywiście w poszczególnych grupach obrzędy związane z tym okresem mają odmienną formę, jak i sam czas żałoby przybiera różną długość – może trwać nawet do roku.

Czy kolejne ujawniane różnice w tradycjach romskich – bo należałoby raczej zastosować liczbę mnogą – są tylko ostatecznym potwierdzeniem tezy, iż nie można znaleźć jakiejś jednej zasady, wokół której budowana byłaby wspólna tożsamość?

Zasadę taką zawsze łatwiej odnaleźć, gdy za punkt odniesienia obierze się element usytuowany na zewnętrz. A w tym przypadku jest nim świat gadziów – często zresztą nieprzyjazny. Dla Romów charakterystyczne jest postrzeganie świata w dwubiegunowej strukturze, wyznaczonej przez dwie kategorie: gadzipen, odnoszącej się do świata nie-romskiego oraz przeciwstawnej, wyznaczającej to, co swojskie, kategorii cygańskości, zwanej często romanipen. Oczywiście zasad określających „cygańskość” może być wiele. Różnią się one także w obrębie poszczególnych grup. Najważniejsze jest jednak to, iż romanipen jest kategorią działającą do wewnątrz, obowiązującą tylko w obrębie danej grupy i bardzo silnie wyznaczającą granice między tym co swojskie i obce. „Pozwala na identyfikację innych i określenie pozycji innego wobec siebie” . Przykładem takiej zasady organizującej wspólnotę romską, i bardzo silnie wyznaczającej zachowania większości grup romskich jest zasada „czystości” – mageripen. Tworzy ona cały kodeks przepisów ściśle określających i wytyczających obszar tego, co dozwolone, tak w zakresie relacji w całej grupie, jak i w stosunkach wewnątrzrodzinnych oraz pomiędzy kobietą a mężczyzną. Co istotne, nie stanowi ona kodeksu zasad tylko w sensie moralnym. Reguły te dotyczą na przykład także zakazu kontaktu z pojmowanymi jako nieczyste elementami damskiej garderoby, czy konsumpcji jedzenia uznawanego także za nieczyste. Przekroczenie wyznaczonej granicy może mieć ogromne skutki. Jeśli bowiem powodem jest ciężki występek, osoba winna – nieczysty – zostaje skazana na dożywotnie wykluczenie z grupy. Oznacza to dla niej separację tak fizyczną jak i społeczną. Nawet kontakt z nieczystym podczas jedzenia posiłków jest zabroniony. Separacja społeczna wydaje się być jednak jeszcze bardziej uciążliwa. Wynika to z koncepcji jednostki w tradycji romskiej. Rom jest przede wszystkim członkiem wspólnoty – najpierw rodziny, a następnie całej grupy. A dopiero potem indywiduum. Wykluczenie ze wspólnoty oznacza dla niego pozbawienie najnaturalniejszego świata, który określał ramy jego egzystencji i gwarantował mu poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie silnie zjawisko braku autonomiczności jednostki widoczne jest w społecznościach romskich żyjących wspólnie w osadzie. Panujący tam kolektywizm powoduje, iż wyraźnie osłabiona jest sfera intymnego i prywatnego życia. Co istotne, obejmuje on także kwestię posiadania majątku. Trudno więc chyba o bardziej uciążliwą karę niż wykluczenie ze wspólnoty, z którą łączyły tak silne związki.

Zasady obowiązujące wewnątrz romskiej społeczności organizują jeszcze inne stosunki. Jednym z ważniejszych jest relacja między starszymi a młodszymi członkami wspólnoty. Ma ona ścisły związek ze wspomnianą już ubogością źródeł pisanych, która jest powodem tego, że to właśnie starsze osoby poprzez przekaz ustny dostarczają wiedzy o najważniejszych dla grupy doświadczeniach. Ludzie starsi są jakby kronikami wydarzeń, opowiadaczami historii. Wiedza jest więc utożsamiana z wiekiem. Dlatego też najstarszym należy się najwyższy szacunek. Kolejna w znacznym stopniu określona zasadami relacja wewnątrzgrupowa to relacja mężczyzna – kobieta. Kobieta jest w dużym stopniu podporządkowana mężczyźnie, gdyż część jej życia naznaczona jest piętnem nieczystości. Kobieta staje się nieczystą podczas i po porodzie oraz w czasie menstruacji. Ale jako rodzicielka właśnie, to ona stara się bezpośrednio o potomstwo, troszczy się o zapewnienie mu codziennej egzystencji, także w sensie finansowym. Status kobiety wyraźnie polepsza się wraz z wiekiem oraz ilością dzieci. Nie zmienia to faktu, iż dominującą pozycję posiada mężczyzna. Pieniądze zdobywane przez niego na ogół nie są poświęcane na codzienne wydatki. Służą raczej nabyciu przedmiotów prestiżowych i zdobyciu szacunku. Dokonując pewnej generalizacji można stwierdzić, iż kobieta odpowiedzialna jest przede wszystkim za biologiczną sferę życia rodziny, natomiast mężczyzna za kulturowo-społeczną.

Oczywiście to, jak ostro owe zasady są wciąż przestrzegane, związane jest w dużej mierze ze stopniem zasymilowania, który wyraźnie modyfikuje obowiązujące relacje społeczne. A może tożsamość romska powinna być zatem budowana wokół całkiem nowego elementu, który dopiero zostanie stworzony i wypracowany? Być może takim wspólnym punktem dla wszystkich Romów mogłaby być od niedawna odbudowywana pamięć zbiorowa, która nakierowana jest szczególnie na tragedię romskiego Holocaustu. Od lat 90-tych zauważalny jest bowiem coraz większy wzrost zainteresowania tematem Zagłady Romów, która jakby do tego czasu była zapomniana – przez oba światy. Obecnie można zaobserwować, że coraz częściej organizowane są wystawy, konferencje oraz inne projekty mające na celu upamiętnianie tej tragedii. Pracy do zrobienia jest jednak wciąż sporo. Może więc chociaż tym razem świat gadziów mógłby zadbać o to, aby historia Romów stała się kompletna? Bo romska historia XX wieku to nie tylko kwieciste chusty i kolorowe spódnice…

Bibliografia:

1. Balvín J.: Romové a historie. Ústí nad Labem 1996.
2. Bartosz A.: Nie bój się Cygana. Sejny 2004.
3. Horváthová J.: Kapitoly z dějin Romů. 2002.
4. Ficowski J.: Cyganie na polskich drogach. Kraków 1965.
5. Jakubek M.: Romově – konec (ne)jedneho mýtu. Praha 2004.
6. Jakoubek M., Poduška: Romské osady v kulturologické perspektivě. Praha 2003.
7. Kowarska A.: Polska Roma. Tradycja i nowoczesność. Warszawa 2005.
8. Mirga A.: Kategoria romanipen a granice etniczne Cyganów. „Kultura i Społeczeństwo”.
9. Mirga A, Gheorghe N.: Romowie w XXI wieku. Kraków 1997.
10. Mirga A., Mróz L.: Cyganie. Odmienność i nietolerancja. Warszawa 1994.
11. Mróz L.: Dzieje Cyganów-Romów w Rzeczypospolitej XV-XVIII w. Warszawa 2001.
12. Romowie o sobie i dla siebie. Nowe problemy i nowe działania w pięciu krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Red. E. Nowicka. Warszawa 2003.
13. Stewart M.: Čas Cikánů. Brno 2005.

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS