Nie dziwcie się, że oprócz kwiatów przynosimy chleb
Gazeta Wyborcza - Poznań
Poznań
02-11-11
DZ. / Nr 255
Nie dziwcie się, że oprócz kwiatów przynosimy chleb
Zofia, nestorka rodu Włochów, z córką Rozalią ucztują przy rodzinnym grobowcu na cmentarzu Junikowskim. Zabieramy na cmentarz dobre jedzenie, żeby zmarły się z tego ucieszył - tłumaczą Romowie. Podczas Wszystkich Świętych na cmentarzu na Junikowie można zobaczyć takie obrazy: przy grobowcu stają Romowie, kładą obrus, a na nim jedzenie. Niektórzy polewają ziemię wódką.
„Gazeta": Skąd ten zwyczaj? Anna Markowska, prezeska Fundacji Bahtałe Roma „Szczęśliwi Cyganie": To pewnie Lowarzy - Romowie, którzy handlowali końmi. Przygotowują w domu dobre jedzenie: mięso na ciepło, trochę ryżu, chleb. To, co łatwo przewieźć. Kładą to na grobowcu, na obrusie. Dlaczego? - Romowie wierzą w życie pozagrobowe. Schodzą się na groby, żeby się spotkać ze zmarłymi i uważają, że zmarli są tam stale obecni. Polewają ziemię wódką, żeby radość ze spotkania była wspólna. Czuwają, wspominają zmarłych, śmieją się. Trwa to zwykle kilka godzin. Jest wśród Cyganów wielka tęsknota za uszanowaniem tych, co umarli. Zabieramy jedzenie, bo w kulturze romskiej spotkania przy stole są bardzo ważne. Świętują raczej dorośli. Jest miło, rodzinnie. Potem resztki jedzenia i naczynia wyrzucamy do śmietnika, nie wolno ich zabrać do domu. Ta tradycja wzięła się z naszych wędrówek po Bałkanach, Indiach. Jest mieszaniną różnych zwyczajów. Romowie przemierzyli przez wieki wiele szlaków. A inni jak na te cmentarne zwyczaje reagują? - Jedni są zszokowani, inni tylko zaciekawieni. Patrzą, uśmiechają się, czasem stają obok. Ale ta tradycja ginie, odchodzi się od niej. Młodzi trochę się tego wstydzą, a starzy boją się, że mogą tym urazić Boga. Cyganie są głęboko wierzący. Chcą zgłębiać Biblię, często rozmawiają o Bogu. Chcą być wobec Boga lojalni. O
Rozmawiała Sylwia Sałwacka
