Romowie.info - Neonaziści działają w czeskim wojsku i policji

Neonaziści działają w czeskim wojsku i policji

Gazeta Wyborcza
Warszawa 04-05-2009
DZ. / Nr 103

Neonaziści działają w czeskim wojsku i policji


90 brunatnych aktywistów służy w czeskiej armii - alarmuje minister ds. praw człowieka Michael Kocab. Wojsko zaprzecza Bartosz T.Wieliński.
Kocab o brunatnych w wojskowych i policyjnych mundurach bez ogródek mówił kilka dni temu w telewizji ET1. - To oni dostarczają czeskim neonazistom poufne informacje. Dzięki nim brunatni są coraz lepiej zorganizowani - wyliczał. Liczbę żołnierzy aktywnie działających w neonazistowskich organizacjach, takich jak np. Narodowy Opór, oszacował na 90.
Brunatni infiltrują też policję, choć minister przyznał, że nie ma danych co do skali tego zjawiska.
Kocabowi przytakiwała w studiu Klara Kalibova, znana działaczka praw człowieka. - Neonaziści szmuglują już broń, na swoich tajnych spotkaniach wystawiają strażników, by nie dopuścić na nich obcych. Działają coraz bardziej jak profesjonaliści - mówiła.
Dane ujawnione przez ministra to kolejny dowód na to, że Czesi mają z neonazistami coraz większy problem. Brunatne organizacje u naszego południowego sąsiada mogą według niektórych szacunków liczyć od 6 do nawet 30 rys. osób. Najwięcej brunatnych mieszka w Pradze.
Według statystyk w tym roku popełniono już w Czechach 30 przestępstw o charakterze rasistowskim. Ich ofiarą padają głównie Romowie. W zeszłym tygodniu neonaziści podpalili w północnych Czechach dom romskiej rodziny. Trzy osoby zostały ciężko poparzone, a dwuletnia dziewczynka walczy o życie w szpitalu.
Kilkanaście dni temu brunatni demonstrowali w Usti nad Łabą - jednym z największych skupisk Romów w Czechach. Czescy Romowie skarżyli się w minionym tygodniu na prześladowania u samego papieża Benedykta XVI.
Jeśli, tak jak mówi Kocab, brunatni infiltrują policję i wojsko, to sytuacja robi się jeszcze bardziej poważna. Przede wszystkim neonaziści mają dostęp do materiałów ze śledztw, dzięki czemu mogą uprzedzać kolegów np. przed policyjnymi nalotami i wystawiać im informatorów policji czy służb wojskowych. Dzięki profesjonalnym treningom mogą jeszcze skuteczniej szerzyć przemoc. W końcu łatwiej im rekrutować kolejnych mundurowych.
Sęk w rym, że czeska armia nie wierzy w rewelacje Kocaba. Rzecznik MON twierdzi, że jest wręcz niemożliwe, by w armii znaleźli się brunatni, bo kandydaci na wojskowych są dokładnie prześwietlani.
Pod kątem rasistowskich poglądów bada ich m.in. psycholog, muszą podpisać też oświadczenie, że nie są członkami żadnych grup rasistowskich. Już podczas służby patrzy im na ręce wojskowy kontrwywiad.
Mimo to czeskie media rozpisywały się już wielokrotnie o neonazistach w wojskowych mundurach. Rok temu z armii wyrzucono trzech komandosów, którzy regularnie jeździli na zloty i demonstracje brunatnych. Z mun-
durem pożegnał się też artylerzysta z Pardubic, po służbie zagorzały zwolennik dominacji białej rasy.
Dwa lata temu 40 czeskich neonazistów poprosiło z kolei prezydenta Vaclava Klausa o zgodę na służbę w Irańskiej Armii Rewolucyjnej. W jej szeregach zamierzali walczyć z syjonizmem.
- Potrzeba jeszcze dokładniejszych procedur, by nie dopuścić neonazistów do wojska i policji - apelował w telewizji Kocab. Jako minister zamierzał też powołać stałą konferencję intelektualistów, która zajmowałaby się zwalczaniem rasizmu w Czechach. W jej skład miałby wejść m.in. były prezydent i noblista Vaclav Havel.
Z planów raczej nic nie wyjdzie. Kocab, minister w rządzie zdymisjonowanego premiera Mirka Topolanka, wkrótce przestanie pełnić funkcję. Desygnowany na nowego premiera Jan Fischer nie zamierza zaś utrzymywać ministerstwa zajmującego się mniejszościami i prawami człowieka, o

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS