Moje doświadczenia w kontakcie z uczniem romskim

Fatima Mirga w czasie pobytu w Świetlicy szkolnej


Zastanawiałam się jak to zmienić ?


Przed przystąpieniem do prowadzenia zajęć z uczniami romskimi, korzystając z Internetu, zapoznałam się z „Programem na rzecz społeczności romskiej w Polsce“.


‚,..... Zasadniczym celem Programu jest doprowadzenie do pełnego uczestnictwa Romów w życiu społeczeństwa obywatelskiego i zniwelowanie różnic dzielących tę grupę od reszty społeczeństwa. Szczególnie istotne jest doprowadzenie do wyrównania poziomów w takich dziedzinach jak: edukacja ....“.


Wiedziałam już jaki cel mam osiagnąć, poszukiwałam metod i form, dzięki którym byłoby to możliwe.


Na pierwszych spotkaniach z dziećmi i ich rodzicami, dowiedziałam się, że izolacja i osamotnienie oraz kłopoty szkolne to nie jedyny ich problem. Nadchodzi zima a one nie mają butów, kurtek, do szkoły przychodzą bez drugiego śniadania (problemy finasowe rodzin romskich). Pracując w świetlicy szkolnej, mam stały kontakt z rodzicami uczniów. Wystarczyła indywidualna rozmowa i prośba o wsparcie a rezultaty przeszły moje oczekiwania. Ludzie są wspaniali!!! Rodzice uczniów naszej szkoły są tego najlepszym przykładem. Problem „drugiego śniadania“, rozwiązaliśmy mając na uwadze nie tylko dzieci romskie, ale wszystkie, które do szkoły przychodzą nawet bez pierwszego porannego posiłku.


Uczniowie wiedzą, że między godziną 9.00 a 10.00, mogą wejść do stołówki szkolnej a tam jest ciepłe mleko, herbata i kanapki. Fundusze na zakup produktów spożywczych, zdobywamy organizując kiermasze i aukcje prac wykonanych przez dzieci w świetlicy szkolnej. Ostatnią akcją była sprzedaż palm wielkanocnych wykonanych przez dzieci. Problemy bytowe zostały w znacznej części rozwiązane ale pozostał najważniejszy. Jakiego rodzaju koło zainteresowań jestem w stanie zaproponować uczniom z rodzin romskich, jakie zajęcia pozwoliłyby zniwelować różnice...i doprowadzić do wyrównania poziomu tych dzieci.


Dzieci romskie w pracowni komputerowej i bibliotece szkolnej


Bohaterami moich doświadczeń, w kontaktach z uczniami romskimi, które chciałabym przedstawić, jest trójka dzieci: Paula, Patryk i Paweł. Uczniowie ci uczęszczją w naszej szkole do „grupy zerowej“. Jak zmotywować ich do chodzenia do szkoły, aby po pierwsze polubiły szkołę i chętnie do niej przychodziły, po drugie poczuły się w społeczności szkolnej pewnie i śmiało, a po trzecie czegoś się nauczyły.


Pracownia komputerowa to zaczarowane miejsce w szkole dla wszystkich uczniów, a szczególnie dla najmłodszych.


Pamiętam pierwsze wejście do pracowni i oczy tych dzieci, wieksze i bardziej iskrzące od monitorów oraz ich drżące palce pierwszy raz w życiu dotykające klawiatury i myszki. Po krótkim objaśnieniu co to jest komputer i do czego nam będzie służył, ustawiłam komputery do pracy w programie Paint. Narysowałam na ekranach komputerów koła i trójkąty a następnie objaśniłam jak mają postępować aby je wypełniać kolorami. Dzieci na moją prośbę wybierały wskazany słownie kolor a następnie wypeniały nim poleconą figurę. Szybko opanowały obsługę myszki i tak zaczęliśmy się bawić w kolory. Potrafią rozróżniać kolory i proste figury – takie były moje pierwsze spostrzeżenia i wnioski.W czasie następnych spotkań w pracowni komputerowej bawiliśmy się w układanie obrazków. Puzzle, które zazwyczaj są nużące i wymagają cierpliwości, stały się wspaniałą zabawą. Układaliśmy na ekranach obrazki zwierząt a następnie nazywaliśmy je. Ale pojawił się mały problem, po poprawnym ułożeniu obrazka należało go podpisać np. KOT, PIES, FOKA itp.,wtedy program przechodził do kolejnego zadania. Dzieci podawały nazwy zwierząt a ja je wpisywałam. Jak to zmienić ? Przecież część liter znają a reszty się nauczymy-pomyślałam. I zaczęła się zabawa w litery. Po włączeniu programu Word Pad i wybraniu dużego rozmiaru czcionki drukowanej, moja rola polegała już tylko na podaniu nazwy litery a one same odszukiwały ją na klawiaturze i wpisywały. Dzisiaj nie tylko same podpisują obrazki w puzzlach ale potrafią pisać proste wyrazy: dom, nos, kot, oko itp., a największą radość sprawiły mi wypisujac imiona wszystkich swoich domowników, rodziców i rodzeństwa. Na kolejnych zajęciach zaczęliśmy korzystać z programu KLIK matematyczny. Z czasem liczenie i dodawanie do dziesięciu na przykładach było jedną z ciekawszych zabaw.

{mospagebreak& title=strona 2 &heading=strona 1}


Patryk, chłopiec odważny i śmiały zaczął rywalizować z Paulą. Paula, choć na codzień jest nieśmiała i małomówna, poczuła, że może dorównać koledze. Uśmiech i zadowolenie coraz częściej gościło na jej twarzy.
Paweł miał największe trudności w posługiwaniu się myszką i zapamiętywaniu liter. Ale za to jest chłopcem muzykalnym i bardzo chętnie prezentuje swoje zdolności taneczne.


Do pracowni komputerowej wchodziliśmy często przechodząc przez bibliotekę szkolną, z której mogą korzystać uczniowie klas I -VI. Widząc jednak zainteresowanie dzieci romskich, pomyślałam, że może tak jak komputery polubią też czytanie. Osobiście kocham książki, w poprzednim roku byłam szkolnym liderem akcji „Cały Wrocław czyta dzieciom“, i propagowanie czytelnictwa wśród dzieci uważam za bardzo ważną sprawę.


Pani bibliotekarka zgodziła się zapisać „moje dzieci“ i tak zaczęła się ich kolejna przygoda, tym razem z książką. Dzieci wybierały sobie bajki a ja prosiłam ich rodziców i rodzeństwo o głośne przeczytanie. W czasie kolejnych spotkań opowiadały mi treść i wybierały kolejne pozycje.


Teraz, choć zajęć systematycznych już nie mamy (brak funduszy), bardzo cieszy mnie widok moich podopiecznych wyciągających z tornistrów książki i udających się do biblioteki szkolnej. Ostatnio Patryk podszedł do mnie i pokazując na pierwszą stronę „ Słonia Trąbalskiego“, mówi ......- „ to przeczytałem sam a dalej mama“. Ale są też przykre chwile, gdy podchodzą one do mnie i pytają ... „ Kiedy pójdziemy na komputery ?“.


Teraz gdy zabieram dzieci świetlicowe na zajęcia do pracowni komputerowj, idą też ze mną „romscy zerówkowicze“ i nie słyszę protestów polskich dzieci ..... „ A oni po co, przecież nie potrafią obsługiwać komputera“. Wręcz przeciwnie, to Paula i Patryk uczą teraz czasmi nawet starsze koleżanki i kolegów, jak wykonać polecenia pani i prawidłowo korzystać z danego programu.


Ostatnio obserwuję jak inne dzieci z grupy zerowej coraz częściej proszą o pozwolenie wyjścia do biblioteki, żeby choć pooglądać tam bajki i czasopisma, bo przecież chodzą tam już ich romscy koledzy i nawet wypożyczają książki.


Czy choć po części udało mi się zrealizować postawione sobie cele: zniwelowanie różnic dzielących tę grupę od reszty uczniów ?


Pracując z tymi dziećmi doceniłam mądrość powiedzenia „jeśli chcesz pomóc biednemu, to nie dawaj mu ryby, ale wedkę i naucz go jak się nią posługiwać aby sam gdy będzie głodny złowił ją sobie“. Doprowadzając do wyrównania poziomów edukacyjnych uczniów romskich - dając im „wędkę“ spełnimy konieczny warunek pozwalający na pełnoprawne uczestnictwo w nowoczesnym świecie. Przecież to brak wykształcenia jest jednym z najważniejszych powodów niskiego stanu społecznego dużej części Romów w Polsce.

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS