Miejsce Różnych kultur
Gazeta Wyborcza - Olsztyn
Olsztyn
05-10-11
DZ. / Nr 232
Miejsce Różnych kultur
By Olsztyńscy Cyganie mogli łatwiej integrować się z Polakami. Otwarto nową siedzibę Świetlicy Romskiej. Oficjele przecięli wstęgę, pokrojono tort w kształcie flagi romskiej, były przemowy itd. Ale najważniejsze powiedzieli sami Romowie. - To miejsce jest dla nas bezcenne. Świetlica Romska podlegająca Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej jest otwierana już po raz drugi. Pierwsza inauguracja miała miejsce ponad siedem lat temu w budynku przy ul. Mochnackiego, który Romowie dzielili wspólnie ze żłobkiem.
- Ale w związku z tym, że maluchów przybywa, trzeba było oddać lokal, do którego przychodzili nasi podopieczni - tłumaczy Elżbieta Bronakowska, dyrektorka olsztyńskiego MOPS-u. - Poprosiliśmy zatem Urząd Miasta o znalezienie innego lokum. Przydzielono nam to, w którym właśnie się znajdujemy, w kamienicy przy ul. Warszawskiej 16. To chyba dobre miejsce, bo tę ulicę od lat zamieszkują Romowie, a nam zależy, by placówka była jak najbliżej nich. Uczęszczają tu 44 osoby. - To są zarówno dzieci romskie i ich rodzice, ale także dzieci polskie, bo głównym zadaniem świetlicy jest integracja - wyjaśnia kierowniczka Iwona Rudowska. - Dzieciaki wywodzące się z tak odmiennych kultur bawią się ze sobą, jeżdżą na wycieczki, zwiedzając różne miejsca na Warmii i Mazurach, ale także poza naszym regionem. Poznają się nawzajem, zaprzyjaźniają, a to ważne. Nowy lokal ma 119 m kw. czyli prawie trzy razy więcej niż poprzedni.
- Tu są znacznie większe przestrzenie, a to ważne dla naszych dzieci, które są bardzo żywe - wyjaśnia Zdzisław Fedorowicz, Rom, mieszkający w tej samej klatce schodowej, tuż nad świetlicą. - To miejsce jest dla nas bezcenne. Gdyby nie ono, dzieciaki pewnie łaziłyby po ulicy bez celu, a tak mają dokąd pójść, i jest ktoś, kto chce poświęcić czas zarówno im, jak i nam – starszym. Nowa siedziba składa się z kilku pomieszczeń, z czego najważniejszą są trzy: sala, w której prowadzone są zajęcia artystyczno-plastyczne, pokój do zajęć terapeutycznych i odrabiania lekcji oraz najbardziej lubiana przez dzieci jadalnia, w której podaje się posiłki. Wszystko jest jak spod igły, ale żeby nie było zbyt różowo, to pracownicy MOPS-u mówią, o tym, co jeszcze należy poprawić. - Przede wszystkim klatkę schodową, która wymaga generalnego remontu, bo co tu dużo mówić -jest dość obskurna - a to przecież miejsce, gdzie przebywają dzieci. Zauważyła to także obecna na otwarciu placówki Małgorzata Bogdanowicz-Bartnikowska, wiceprezydent Olsztyna. - Mam nadzieje, że za moim pośrednictwem MOPS się zobowiąże, by jednak klatka była równie piękna jak wnętrze placówki.
- Cala dzielnica jest nieco zaniedbana i, co tu ukrywać, nieciekawa - tłumaczy pan Zdzisław. - W tym miejscu dochodziło do utarczek słownych między paniami opiekującymi się maluchami a pewnymi panami, którzy zaglądali tu jakiś czas po remoncie. A dlaczego zaglądali? - Bo tu wcześniej był... dom uciech. Ale od dłuższego czasu już nie przychodzą, chyba zrozumieli, że nie mają tu czego szukać. Przy świetlicy działa także zespół romski Therne Ciawore - Małe Dzieci, którego szefem jest grający na gitarze Roman Fedorowicz. - Muzykujemy, śpiewamy i tańczymy całą rodziną od trzech lat. Stawiamy głównie na najmłodszych, stąd też nasza nazwa - mówi. - Problem polega na tym, że nasze maluchy coraz rzadziej interesują się muzyką przodków. W głowie im tylko komputery. Trochę się obawiam, że przez to nasza kultura podupadnie. Jest jednak światełko w tunelu dla pana Romana. Jednym z podopiecznych świetlicy jest 9-letni Sebastian Wesołowski, na którego wszyscy wołają „Niedzielka". Co najbardziej lubisz robić w świetlicy? - pytam. - Grać na bębenku, ale jak trochę podrosnę, to będę grał na gitarze i tamburynie.
Robert Robaszewski
