Romowie.info - Kiedy niebo rozbłysnęło od piorunów

Kiedy niebo rozbłysnęło od piorunów

Tygodnik Ciechanowski
Ciechanów 21-07-2009
T. / Nr 29


Kiedy niebo rozbłysnęło od piorunów, a straszliwa ulewa rozproszyła kilkunastotysięczny tłum widzów, dokładnie pięć minut po zakończeniu telewizyjnej transmisji XIII Festiwalu Piosenki i Kultury Romów Glinojeck 2009, stało się jasne, że jak powiedział Don Wasyl: „trzynastka" nie jest dla Cyganów liczbą pechową, ale magiczną. To co miało "pójść w świat" - poszło, a organizatorzy zacierali ręce, bo festiwal nie tylko udał się, ale się nadal rozwija. Magii było wiele na scenie glinojeckiego festiwalu. Od pierwszych taktów scena zaczęła wirować. Tancerki w bajecznie kolorowych sukniach i muzycy wkładający duszę w swoje instrumenty stworzyli niepowtarzalne widowisko. Tu sprawozdawca powinien napisać bez najmniejszej przesady; zabawa trwała od pierwszego taktu aż do imponującego finału. Las wzniesionych rąk i falujący tłum były tego dowodem. Publiczność dała się porwać rytmom i słowom odwołującym się czasów przemierzania wielkich przestrzeni, nieograniczonej swobody, tańca i miłości. Przecież wszyscy znamy takie zwrotki: „Bo Cygan chce śpiewać, tańczyć, grad/z taborem jeździć przez cały świat/bo życie Cygana takie jest od wielu lat" lub „Graj gitaro graj, tabor odszedł w dal/graj gitaro graj/tak już musi być/ tamtych dni nie wróci nic". Don Wasyl nie jest jednak mistykiem, ale przede wszystkim sprawnym organizatorem. W tym roku widzów zaskoczyła nowa scena z rewelacyjnym oświetleniem, taka na której koncertują największe światowe gwiazdy. Ponad 20 cygańskich gwiazd można było dobrze widzieć i słyszeć nawet
z odległych miejsc. Festiwal profesjonalizuje się coraz bardziej poddając się rygorom telewizyjnego przekazu, ale nie kosztem widowni, która kupiła bilety, choć jest ona elementem medialnego show. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że festiwal jest świętem Cyganów z całego świata. Don Wasyl dba, aby na glinojeckiej scenie pojawiali się artyści romscy nawet z odległych krajów. W tym roku świetnie zaprezentowali się aktorzy z moskiewskiego teatru Sho Romen wszechstronnie wykształceni (wszyscy po konserwatoriach i szkołach aktorskich) dali pokaz profesjonalizmu i cygańskiego temperamentu. Ręce same układały się do oklasków przy żywiołowo wykonanej piosence „Szto delat ja nie znaju". Znakomicie zaprezentowały się siostry Reifer z Tel Awiwu wprowadzając nas także w świat muzyki żydowskiej. Klimaty hiszpańskiego flamenco przywołał znakomity muzyk Rico Sanchez.Nasi cygańscy artyści przypomnieli klasykę gatunku. Jak zwykle znakomity Don Wasyl, w tym roku w świetnej formie artystycznej i przy dobrym zdrowiu, nadawał ton koncertowi, nie eksponując jednak nadmiernie swojej osoby. Jego syn Dziani, nie tylko dobrze się ożenił (żona wystąpiła z nim), ale także potwierdził, że potrafi wyjść z cienia wielkiego ojca. Pogodzony z Don Wasylem Bogdan Trojanek, płowowłosy i niebieskooki romski piosenkarz, pokazał podczas festiwalu, że jest artystą potrafiący porwać tłumy do zabawy. Ten „przechył" szkodzi jego rozwojowi artystycznemu, bo w tym przypadku przełamywanie granic gatunków muzycznych nie wychodzi na dobre. Wszystkich zachwyciła debiutantka, młodziutka Princessa z Opola. Jest rzeczywiście kusząca jak batonik firmy Nestle o tej samej nazwie, do tego dysponuje czystym głosem. Jeśli jej opiekun artystyczny pomoże je dobrać właściwy repertuar, będzie wielką gwiazdą. Artystyczni goście festiwalu dostroili się do nastroju zabawy. Bracia Golcowie udowodnili nie tylko swój profesjonalizm, ale także uniwersalność góralskiej muzyki, a Trubadurzy zachwycili witalnością śpiewając wiązankę swoich największych przebojów. W czasie festiwalu było trochę polityki, ale w tym dobrym gatunku. Don Wasyl i przedstawiciel króla polskich Romów, Jerzy Orłowski wręczyli w imieniu króla i Rady Starszych nagrody Złoty Tabor marszałkowi województwa Adamowi Struzikowi, burmistrzowi Glinojecka Waldemarowi Godlewskiemu i dziennikarce telewizyjnej Zofii Czernickiej za zasługi dla rozwoju kultury romskiej w Polsce. Marszałek Struzik wyraził radość, że Romowie są obecni na Mazowszu — „jesteście twórczym narodem".Dla niespełna 13-tysięcznej społeczności romskiej (według ostatniego spisu powszechnego) festiwal glinojecki jest nie tylko najważniejszym wydarzeniem kulturalnym, ale także możliwością spotkania się z rodakami z Polski i z całego świata. Don Wasyl stał się postacią integrującą cały ruch artystyczny Romów. Dyrektor glinojeckiego festiwalu stara się prezentować wszystko co najlepsze w muzyce cygańskiej na całym świecie. Występ w Glinojecku stał się artystyczną nobilitacją i szansą na wielką karierę. Don Wasyl od kilkudziesięcioleci prowadzi politykę otwarcia na polską większość, chce integracji przy zachowaniu tożsamości. Festiwal stał się instrumentem zmiany wizerunku Romów w świadomości Polaków. Mur uprzedzeń wydaje się pękać, choć do pełnej integracji jeszcze daleka droga. Aby ją osiągnąć trzeba wysiłku obu stron. Don Wasyl w imieniu swoim, sióstr i braci wyciągnął do nas rękę, my ją uścisnęliśmy z otwartym sercem.
WIESŁAW HAGEDORNY
XIII Festiwal Piosenki i Kultury Romów Glinojeck 2009

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS