Kawalkadą aut przeciwko agresji i decyzji prokuratury
Fakty 24
Kawalkadą aut przeciwko agresji i decyzji prokuratury
Nie stygną emocje po śmierci Walerego H. Romowie obawiają się o swoje rodziny. Takiej spontanicznej manifestacji Chojnice jeszcze nie widziały. Ponad setka samochodów przejechała ulicami miasta z kirem przypiętym do anten. W ten sposób chojniczanie i mieszkańcy okolicznych wsi związani z branżą motoryzacyjną, ale nie tylko oni, uczcili pamięć 39-letniego Walerego H., który zmarł w poniedziałek po tym, jak skatowali go trzej miejscowi Romowie. Kawalkada samochodów dojechała na miejsce śmierci Ukraińca. Tam zapalono znicze
1 uruchomiono klaksony samochodów.
- Chcieliśmy przejazdem przez miasto zaprotestować przeciwko niepotrzebnej agresji. Ta demonstracja nie ma jednak nic wspólnego z sianiem nienawiści do Romów. Oburzyła nas decyzja prokuratury, która nie widzi związku pomiędzy dotkliwym pobiciem Walerego a jego śmiercią. Tymczasem, gdyby nie pobicie przez Romów, on z całą pewnością by żył -nie ma wątpliwości Ireneusz Korycki, właściciel firmy motoryzacyjnej spod Chojnic. -Trudno dziś ustalić, kto był
organizatorem protestu. Z telefonu na telefon szły SMS-y. Skrzyknęliśmy się w dwie - trzy godziny. Byłem zaskoczony aż takim odzewem. Udowodniliśmy, że w trudnych chwilach potrafimy być razem. Na miejsce zbiórki przyjechało grubo ponad sto aut Wśród uczestników manifestacji było też słychać jednak bardzo agresywne głosy: „Do bagażników z nimi i do lasu", „Nie obędzie się bez koktajlów Moło-towa...".
- Nie odnotowaliśmy ani jednego przypadku agresji w stosunku do chojnickich Romów -zapewnia tymczasem Renata Konopelska, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach. - Prewencyjnie zwiększyliśmy liczbę patroli w rejonie osiedla Kolejarz, na którym doszło do pobicia. Romowie zgłaszali nam pewne obawy o swoje zdrowie i życie, ale nie wskazywali osób, których się obawiają.
Rzecznik Konopelska nie przypomina sobie, aby kiedykolwiek dochodziło w mieście do konfliktów na tle narodowościowym. Tymczasem na forach internetowych chojniczanie nie przebierają w słowach. Wiele wpisów jest obraźliwych, rasistowskich i wulgarnych.
Jak oburzenie pod adresem prokuratury komentuje jej szef?
- Na zmianę kwalifikacji wpłynęła sekcja zwłok, która wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci mężczyzny był zawał mięśnia sercowego -wyjaśnia Mieczysław Brunka, chojnicki prokurator rejonowy.
Kierowcy mocowali do swoich samochodów kir i manifestowali przeciwko przemocy
„To wydarzenie, niestety, odbija się na całej społeczności Romów"
- Nie było to zatem pobicie ze skutkiem śmiertelnym, za które grozi kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Podkreślam, że zmiana kwalifikacji czynu była koniecznością.
Na początku przyszłego tygodnia śledczy będą kontynuować przesłuchania w sprawie śmierci Ukraińca. Czekają na pisemne wyniki sekcji zwłok.
Tym, którzy znali Walerego, trudno uwierzyć w jego poważną chorobę serca. - To był zdrowy człowiek. Codziennie z setkę pompek robił i nic mu nie było - zapewnia jeden z nich.
Ilu Romów mieszka w Chojnicach? W ratuszu nie prowadzą takiej statystyki. Burmistrz Arseniusz Finster mówi o kilkudziesięciu rodzinach. Prawie wszystkie mieszkają na ul. Zygmunta Augusta, przy której doszło do tragedii.
- Czekam na przyjazd rodziny zmarłego Ukraińca. Chcę jej złożyć kondolencje. On mieszkał w naszym mieście bardzo długo,
bo już od dwunastu lat-przypomina Finster.
Związek Romów w Polsce wie, co się wydarzyło w Chojnicach i trzyma rękę na pulsie. - Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi rodzinami mieszkającymi w Chojnicach. One obawiają się aktów odwetu. Wiele z nich wyjechało już z miasta - zdradza Joanna Chojnacka, sekretarz Związku Romów w Polsce. - Bardzo zaniepokoił nas fakt podawania przez media narodowości mężczyzn, którzy wdali się w bójkę w Chojnicach. Zdecydowana większość Romów nie pochwala takich zachowań. Jesteśmy do wszystkich nastawieni bardzo pokojowo. Tymczasem ujawnienie narodowości uczestników zajścia spowodowało, że zdarzenia z Chojnic rzutują na całą naszą społeczność i sprzyjają niechęci do nas. Już kiedyś wyjaśnialiśmy tę kwestię w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie jest przecież istotne dla sprawy, czy ktoś jest Żydem, Niemcem czy Romem. Tym bardziej, że Romowie mają w Polsce bardzo niskie notowania. Wszyscy zauważają nas, gdy stanie się coś złego. Nie chcą widzieć, że wielu Romów się uczy, studiuje, a nawet broni doktoraty. Przypomnijmy: mechanik samochodowy Walery H. chciał załagodzić konflikt pomiędzy synem swojego pracodawcy a jednym z niezadowolonych klientów. To się nie udało i doszło do szarpaniny. W ruch poszły także pięści. Po pewnym czasie klient wrócił do warsztatu z posiłkami H. został wtedy dotkliwie pobity, m.in. napastnicy okładali go kijami nawet wówczas, gdy już leżał na chodniku. Lekarzom nie udało się uratować mężczyzny. W miejscu jego śmierci palą się od poniedziałku znicze. Ktoś pozostawił kartkę: „Nie pozwólmy zapomnieć tej zbrodni... Dziś on... Jutro możesz być ty...". Walery H. był powszechnie lubiany. Miał w Chojnicach wielu przyjaciół.
Grzegorz Janowczyk
Chojnice
