Romowie.info - Esencja Europy

Esencja Europy

Gazeta Wyborcza - Łódź
Łódź 15-11-11 DZ. / Nr 265

Esencja Europy


Szukanie sterylnej kulturowo Europy to niedobry kierunek. Esencją europejskości jest różnorodność - mówi prof. Ryszard Kluszczyński
Rozmowa z prof. Ryszardem Kluszczyńskim
Prof. Kluszczyński jest jednym z kuratorów międzynarodowego projektu artystycznego „Stany Zjednoczone Europy", który pokazuje od wczoraj aż pięć łódzkich galerii: Manhattan (ul. Wigury 15), FabrySTREFA (Piotrkowska 138/140) i Off Piotrkowska (ul. Piotrkowska 138/140), Galeria (ul. Piotrkowska 118) i Zona Sztuki Aktualnej (ul. Tymienieckiego 3). 14 twórców pochodzi z wielonarodowościowych i wielo-kulturowych środowisk. Polskę reprezentują Anna Konik, artystka mieszkająca na stale w Berlinie i Warszawie, oraz Artur Żmijewski, warszawski twórca. Zobaczymy filmy, zdjęcia i instalacje skonfrontowane z wywiadami socjologicznymi oraz interaktywne Laboratorium Multimedialne. Wystawa będzie czynna do 4 grudnia. Dziś o godz. 16 w Instytucie Europejskim (ul. Piotrkowska 258/260) zacznie się debata na temat: „Co to znaczy być Europejczykiem?". A w środę FabrySTREFA zaprasza na VTI spotkanie z cyklu „Kosmopolita-nia". Wstęp wolny.
Marta Pietrasik: Co oznacza sformułowanie „być Europejczykiem"? Ryszard Kluszczyński: Kiedy Johanna Suo, inicjatorka akcji, zaprosiła mnie do wzięcia udziału w projekcie, zacząłem zadawać sobie to pytanie. Automatycznie nasuwa się skojarzenie z przynależnością do Unii Europejskiej, że my - jako Polacy - jesteśmy częścią złożonej struktury politycznej. Są wspólne granice celne, kooperacja ekonomiczna, współpraca polityczna, za chwilę wspólnota monetarna. Istnieje jeszcze europejska wspólnota kulturowa. Europejska, czyli jaka?
- Grecka lub judeochrześcijańska. Ja wolę myśleć o Europie w oderwaniu od kontekstów religijnych. Mam świadomość, że wiele osób odwołuje się do przeróżnych tradycji, nazywając się również Europejczykami. Grupa polskich polityków domagała się, by zapisać w preambule Konstytucji dla Europy, że dziedzictwem kultury europejskiej są korzenie chrześcijańskie. Takie pomysły, zamiast łączyć ludzi, dzielą ich. Jestem pragmatykiem, próbuję ominąć wszelkie źródła konfliktów. Nie chcę dyskutować w nieskończoność, czy kolebką europejskości jest kultura chrześcijańska, czy helleńska. Ten spór nie ma rozstrzygnięcia, ponieważ to zależy od preferencji dyskutujących. Wolę myśleć o Europie, w której każdy ma prawo rozpoznawać własne korzenie i tradycję i żyć zgodnie z nią, akceptując fakt, że inni w tym samym kraju odnajdują inną tradycję. Tolerancja i respekt dla wyborów drugiego człowieka jest tu fundamentem.
Różnorodność, tolerancja i szacunek dla drugiego człowieka to postulaty projektu „Stany Zjednoczone Europy"?
- Pomysł Suo jest projektem etycznym, by zorganizować wspólnotę europejską wokół tych wartości. Dlatego w inicjatywie biorą udział artyści z wielu krajów Europy, m.in. Polski, Bułgarii, Irlandii, Francji, Niemiec, Portugalii, Cypru czy Estonii. Kuratorzy również prezentują różne środowiska kulturowe: Anna Bitkinajest Rosjanką, Sinziana Ravini - Francuską, Suo - z urodzenia Szwedką mieszkającą w Londynie.
Kiedy myślę o swojej tożsamości, pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to to, że jestem Polką i łodzianką, a nie Europejką.
- Badania socjologiczne - przeprowadzone nie tylko Polsce - dowodzą, że respondenci pytani o identyfikację, odpowiadają, że czują się Francuzami, paryżanami, mężczyznami, artystami... Europejczyk pojawia się na koń-
cu listy. Bo tak naprawdę nie wiemy, co oznacza owa „europejskość". Problem komplikują nowoczesne technologie komunikacyjne, które działają w skali globalnej. Jeśli myślimy o integracji, to mimo ogromnej - jeszcze większej niż w Europie - różnorodności identyfikujemy się z całym światem. Oglądając projekt, dowiemy się, czym jest „europejskość"?
- Projekt to przedsięwzięcie artystyczne i badawczo-socjologiczne. W każdym z krajów socjologowie przeprowadzili wywiady. Materiał ten towarzyszy wystawie - rozmowy z artystami pokazującymi swoje prace oraz ludźmi, dla których Europa nie jest pustym słowem, lecz treścią przeżyć. Każdy z kuratorów musiał wybrać grupę artystów, których prace zaprezentuje na wystawie. Kogo pan zaprosił?
- W mojej grupie znalazła się Polka Anna Konik. Również Luchezar Boy-adjiev z Bułgarii, Gerda Lampalzer z Austrii, Anu Pennanen z Finlandii i Maria Lusitano Santos z Portugalii. Konik równolegle mieszka w Warszawie, Berlinie i Dobromierzu. Portugalka w Szwecji, Finka w Berlinie, a Bułgar jest twórcą wiecznie podróżującym. Jedyną artystką osiadłą w jednym miejscu jest Lampalzer, która zajęła się mieszkańcami sąsiadujących z Austrią krajów. Jakie tematy podejmują artyści?
- Czworo pokazuje prace wideo, jest również jeden cykl fotograficzny. Konik prezentuje projekt, który opowiada historie ludzi zmarginalizowanych, niemających domów lub pracy. Artystka nawiązuje z nimi kontakt, słucha, jakie mają marzenia. Bo Europa to nie tylko ci, którym się wiedzie. Przykładem są Romowie, wypędzani z kolejnych krajów. Stają się pariasami Europy. Kiedy myślimy o wspólnocie, nie skupiajmy się na biurowcach i elegancko ubranych Europejczykach. Myślmy o wszystkich.
Jakie tematy podejmuje reszta artystów?
- Boyadjiev pokazuje serię fotografii. Artysta przemierzył Europę, fotografując pomniki narodowych zwycięzców siedzących na koniach, po czym komputerowo usunął z nich jeźdźców. Zadaje żartobliwe pytanie, czy próba poszukiwania kulturowej jednorodności nie oznacza sprowadzania lokalnej różnorodności do koni, które wszędzie są takie same. Poszukiwanie sterylnej Europy nie jest dobrym kierunkiem. Esencja europejskości składa się ze składników często sprzecznych i niedających się pogodzić. Gerda Lampalzer w instalacji wideo pokazuje cztery osoby, każda jest innej narodowości. Mówią krótkie słowa w swoich językach, po czym artystka z brzmień tych słów buduje zdanie wypowiedziane - ich ustami - po niemiecku: „Myśli są wolne". Natomiast Maria Lusitano Santos - która od dziecka marzyła, by przeprowadzić się z Portugalii do zimnej Szwecji - zastanawia się nad powodami tej decyzji. Rozmawia też z innymi Portugalczykami zamieszkującymi Szwecję. Pennanen mówi o emigrantach i Finlandii, czyli kraju, który jest postrzeganyjako etnicznie czysty. Artystka zadaje pytanie, czy owa czystość nie jest efektem agresywnej polityki wobec ludzi, którzy mogliby ten obraz zniekształcić. Polska jest krajem -jak dowodzą badania socjologiczne - ludzi nieufających sobie, nawet członkom swojej rodziny. Więc jakim sposobem mogliby zaufać obcym? O Rozmawiała Marta Pietrasik

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS