Dzień tolerancji
Gazeta Wyborcza - Radom
Radom 16-11-11 DZ. / Nr 266
Dzień tolerancji
Integracja, akceptacja, pomoc
„To zdolność do życzliwej uwagi" - mówił o tolerancji Leszek Kołakowski. Czego w obchodzonym dziś Dniu Tolerancji życzą sobie osoby, które na co dzień spotykają się z wykluczeniem lub wrogością?
Katarzyna M.Wiśniewska
Słowo „tolerancja" odmieniane jest od lat przez wszystkie przypadki. Jednak czy jest właściwie rozumiane, pokazują sytuacje dnia codziennego, nasze inter reakcje z innymi. Ważne, by ten inny nie jawił się jako zły czy gorszy, byśmy potrafili różnić się pięknie. Jakie marzenia mają mieszkający w Radomiu ludzie, którzy z różnych powodów postrzegani są jako ci „inni"?
- Jako prezes Stowarzyszenia na rzecz Osób Niepełnosprawnych „Razem" życzyłabym sobie lepszej współpracy z miastem Radomiem, bo uważam, że nie ma pomiędzy nami współpracy, są schody. I żeby organizacje pozarządowe były bardziej objęte pomocą miasta, bo sami musimy borykać się z wieloma problemami - mówi Dagmara Janas, która współpracuje z rodzicami dzieci autystycznych i prowadzi specjalne przedszkole. Dodaje, że nasze społeczeństwo, a nawet niektórzy lekarze nie wiedzą, co to znaczy autyzm. Często dziecko z autyzmem postrzegane jest jako niegrzeczne, źle wychowane, rozpieszczone. - Chciałabym, żeby społeczeństwo było bardziej doinformowane. Jako mama dziecka z porażeniem mózgowym chciałabym, żeby społeczeństwo rozumiało rodziców dzieci niepełnosprawnych - dodaje Janas.
Nad tolerancją trzeba pracować - uważają nasi rozmówcy. Okazję do tego dała Żywa Biblioteka zorganizowana w kwietniu w Czytelni Kawy. W Radomiu żyje około 500 Romów i jest to najliczniejsza mniejszość etniczna w mieście. Czego życzyliby sobie? - Życzenie tolerancji jest bardzo na miejscu. Gdy słyszy się coś złego o Romach, uogólnia się to i przenosi negatywne opinie na wszystkich. Chciałabym, żeby postrzegano nas tak, jak wszystkich ludzi, niejako mniejszość, tylko integralną część społeczeństwa. Stereotypy są nieprzyjemne i krzywdzące. No i w imieniu Romów życzyłabym sobie i innym prędkiego powstania Centrum Edukacji i Kultury Romów - mówi Adela Głowacka, działaczka romska ze stowarzyszenia Romano Waśt.
Sytuację kobiet ocenia krytycznie Elżbieta Jagiełło, działaczka na rzecz równouprawnienia kobiet. - Życzyłabym sobie równych praw kobiet i mężczyzn, bo uważam, że w dalszym ciągu kobiety są dyskryminowane zarówno w pracy, jak i w życiu osobistym. Życzyłaby sobie, żeby zamiast kwot były parytety. Obserwuję start kobiet do wyborów, niby jest ta kwota, ale kobiety są ustawiane na tzw. miejscach „niebiorących" - mówi Jagiełło.
Ale dostrzega też pozytywne zmiany w kwestii równouprawnienia.
- Cieszy mnie bardzo, że Wanda Nowicka zasiada w Sejmie i od tej pory obserwuje się dyskusję nad prawami reprodukcyjnymi kobiet, a więc dostępem do bezpiecznej i legalnej aborcji, do dofinansowania środków antykoncepcyjnych, szczególnie dla młodych kobiet. Również kwestia in vitro jest jednym z priorytetów dla kobiet walczących o nasze prawa - dodaje.
Czego Elżbieta Jagiełło życzyłaby kobietom w Radomiu?
- Świadomość i edukacja kobiet w Radomiu jest bardzo niska, co spowodowane jest obecnością Kościoła katolickiego i PiS-u. Wychowanie do życia w rodzinie podszyte jest światopoglądem, nie jest to rzetelna wiedza medyczna, taka, jaka powinna być przekazywana młodym ludziom. Organizacje kobiece opracowały swój podręcznik, ale, niestety, nie ma woli politycznej, żeby go wprowadzić. Życzyłabym zatem świadomości i rzetelnej edukacji - podsumowuje.
W kwietniu wiele kontrowersji wzbudziła obecność homoseksualisty w projekcie „Żywa Biblioteka". Czego o tolerancji powinni nauczyć się radomianie?
- Życzyłbym sobie więcej różnorodności w mieście i poszanowania dla tej różnorodności. Radom jest miastem bardzo jednorodnym, ludzie nie wiedzą, co ich różni, wszyscy myślą, że są tacy sami, jednakowo wyglądają. Różnorodność w stylizacji czy doborze ubioru jest wytykana i piętnowana. Potrzeba więcej pozytywnych małych różnic i akceptacji ich, to sprawi, że społeczeństwo będzie się rozwijać - konstatuje Remigiusz, gej, uczestnik „Żywej Biblioteki".
Życzliwej rady udziela też radomianom Kameruńczyk Junior Njofri Te-boh.
- Ludzie w Radomiu muszą przede wszystkim uświadomić sobie, że kolor skóry jest po prostu jednym z odcieni natury, życia. Nietolerancyjne osoby nie są w niczym lepsze przez to, że mają inny kolor skóry. Tolerancja wiąże się z poszanowaniem człowieczeństwa i natury, której jesteśmy częścią. Moim zdaniem zmiana jest najbardziej stałą częścią ludzkiego życia, ludzie muszą się ciągle uczyć, bo żyjemy w świecie, który idzie naprzód, rozwija się, życie oferuje nam niezliczone możliwości. Tą stałą niezmienną powinna być miłość do bliźniego, bez względu na to, czym się od nas różni - mówi Teboh, napastnik w zespole piłkarskim Broń Radom. O
