Romowie.info - Doktor Judym węgierskich Romów

Doktor Judym węgierskich Romów

Gazeta Wyborcza
Warszawa 19-05-2010 DZ. / Nr 115

Doktor Judym węgierskich Romów


Węgierska pisarka i dokumentalistka trzy lata kręciła film o rodzinie z cygańskich slumsów pod słowacką granicą. Ten film zmienił jej życie. I życie wielu Cyganów
Jacek Pawlicki
Spotkałem ją w kwietniu w Budapeszcie, wracając z cygańskiej osady Hetes przy granicy ze Słowacją. Kriszta Bódis, z wykształcenia psycholog, od kilku lat pomaga tamtejszym Romom wyrwać się z zaklętego kręgu wykluczenia społecznego.
Problemy kilkuset tysięcy węgierskich Romów stają się na Węgrzech gorącym tematem, gdy idą wybory. Politycy stawiają ich w centrum kampanii i prześcigają się w pomysłach rozwiązania tzw. kwestii cygańskiej, która jest połączeniem biedy, bezrobocia i uprzedzeń rasowych. Tak też było przed wyborami w kwietniu. Skrajna prawica obiecywała, że zrobi porządek z „cygańskimi przestępstwami". Centroprawicowy Fidesz mówił o kolejnym planie integracji, nie zważając, że kilka poprzednich skończyło się fiaskiem. I oczywiście chwilę po wyborach „kwestia cygańska" przestała być tematem. Wszystko wróciło do normy, a 50 rodzin zamieszkujących Hetes dalej czeka na zasiłki lub marzy o zarobku z robót publicznych.
- Można im pomóc, nie oglądając się na polityków - zapewnia 43-letnia Kriszta, wysoka, rudowłosa kobieta o bladej twarzy, ubrana w za duży sweter. - Przez 20 lat na Węgrzech mówimy o problemach Romów, ale nie ma ani klimatu, ani pomysłu, jak je rozwiązywać.
Bódis stworzyła ruch, który daje Romom nadzieję, a Węgrom coś więcej niż tylko spokojne sumienie. Nazwała go „W kropli morza". To trochę gra słów, bo to, co robi Kriszta i 20 innych społeczników, to oczywiście kropla w morzu potrzeb. - Ale od czegoś trzeba zacząć - mówi Bódis.
- Ja zaczęłam od filmu.
Do Hetes przyjechała 12 lat temu.
- Nie jedź tam, pożałujesz - odradzali jej znajomi. Nie żałuje. W Hetes przez trzy lata kręciła film o rodzinie. Ojciec świeżo zwolniony z więzienia, gdzie odsiadywał karę za kradzież - głowa tej rodziny - postanowił wyrwać się z „cygańskiego bagna".
Bohater filmu Bódis „Dług Boga" 30-letni Rom Barnabas uparł się, że będzie żył uczciwie i z pracy własnych rąk utrzyma czworo dzieci. Nie było to łatwe, bo Cygan z góry traktowany jest jako złodziej. Kiedy bieda pcha Romów do zbierania złomu czy drewna, policja zatrzymuje ich nie tylko za kradzież (zdarza się, że za złom biorą cudzą rynnę), ale i utrudnianie ruchu drogowego i kilka innych wykroczeń. Trafiają do więzienia, a po wyjściu znów wchodzą w konflikt z prawem. I wracają do punktu wyjścia.
W Hetes Kriszta żyła razem z problemami i radościami osiedla i swojej filmowej rodziny. Barnabas znalazł pracę. W czasie kręcenia filmu urodziły mu się dwie kolejne córki, a reżyserka została ich chrzestną, bo filmowa rodzina stawała się powoli jej własną. Była dumna, kiedy przeprowadzili się do nowego domu, na który pieniądze zbierali przez osiem lat. Dom był jak z marzeń - z łazienką i toaletą, co jest niebywałym luksusem w Hetes, gdzie życie toczy się wokół podwórkowych wychodków, przy których można poplotkować. Ale dziś najmłodsze córki Barnabasa nie wyobrażają sobie domu bez łazienki. Barnabas wyrwał się z Hetes, ale takich jak on jest garstka. Bo jak mówi Kriszta, Cyganom brak pozytywnych wzorców, od rodziców poczynając, na romskich artystach czy intelektualistach, których nie jest zbyt wielu, kończąc. Nawet jeśli któryś z nich zajdzie daleko, to kończy się to nie najlepiej. Tak było z Davidem Daroczim, pochodzącym z romskiej rodziny rzecznikiem rządu socjalistów, który kilka miesięcy temu powiesił się z nieznanych powodów. - Najgorzej jest z dziećmi. Wychowują się w biedzie. Nigdy nie widzą rodziców w pracy - opowiada pisarka. Jedynym źródłem utrzymania są zasiłki, także te brane na dzieci. W związku z rym młodzi Cyganie, jak tylko mogą, zakładają rodziny, młodociane matki zachodzą w ciążę i wpadają w pułapkę swych rodziców. Ludzie z „W kropli morza" próbują więc im zaszczepić inne wzorce. Od czterech lat organizują grupy teatralne, warsztaty malarskie, kręcą z młodymi Romami teledyski, a ostatnio wprowadzili warsztaty blogerskie i cygańskie dzieci zaczęły blogować (www.hetes09.blog.hu).
Grupa teatralna nie sięga po klasyków, wystawiając z reguły sceny z życia Hetes. Ostatnio pokazywali historię nieszczęśliwej miłości z rozpadających się hutniczych domów, którą Kriszta nazwała „Romeo i Julia z osady".
- Trzeba wzmocnić ich poczucie wartości. Doświadczenie tworzenia może im pomóc, bo twórczość jest rodzajem terapii - przekonuje Bódis.
Po sztuce przyszedł czas na praktyczną pomoc. „W kropli morza" skrzyknęło grupę lekarzy, którzy najpierw zorganizowali zbiórkę lekarstw w fabrykach farmaceutycznych, a potem przyjechali z nimi do Hetes. Dla Romów było to jak objawienie, bo okoliczni lekarze - często ze strachu, ale również z powodu uprzedzeń - nie zapuszczają się do romskich slumsów.
Równie wielką atrakcją było pojawienie się sprowadzonych przez organizację Bódis przenośnych kabin prysznicowych z ciepłą wodą ogrzewaną przez kolektory słoneczne. Bo kąpiel pod prysznicem z ciepłą wodą to nie lada luksus dla cygańskich rodzin z osad.
Co dalej? - pytam Krisztę. - Chcemy być wzorem dla innych. Budować mosty między obu światami - odpowiada, o

Partnerzy:

Prom
MSWiA
DUW
UKF
JCU
CIRS