Czy to tylko Cyganie okradają Węgrów?
Gazeta Wyborcza
Warszawa 21/22-02-2009 DZ. / Nr 44
Jerzy Celichowski
Budapeszt
Czy to tylko Cyganie okradają Węgrów?
O przestępczości cygańskiej mówiła dotąd tylko skrajna prawica, a politycy głównego nurtu zapewniali, że bandziorom nie można wytykać pochodzenia. Ale to się zmienia.
Czy istnieje przestępczość cygańska, czy tylko przestępczość Cyganów? Ten spór zdominował ostatnio debatę publiczną na Węgrzech i na nowo podzielił społeczeństwo.
Zwolennicy tezy o przestępczości cygańskiej utrzymują, że Romowie odpowiadają za większość drobnych kradzieży, rabunków, włamań czy handlu kradzionymi metalami. I że w dużej mierze pozostają bezkarni na skutek wprowadzenia w latach 90. pojęcia „przestępczości dla przeżycia". Obniża ono kary za wiele drobnych przestępstw.
Przeciwnicy twierdzą, że przestępstwa popełniane przez Cyganów (stanową ok. 4 proc. dziesięciomilionowego społeczeństwa) są takimi samymi przestępstwami jak inne. A jeśli już mówić o przestępczości cygańskiej, to mówmy także o przestępczości węgierskiej: korupcji, chuligaństwie na stadionach czy napadach na banki.
Miszkolc popiera komendanta Iskrą, która doprowadziła do wybuchu obecnego sporu, było stwierdzenie komendanta policji w Miszkolcu Alberta Pasztora z końca stycznia. Na konferencji prasowej oświadczył on:
- Spokojnie możemy stwierdzić, że sprawcami rabunków ulicznych są Cyganie. Prawdę mówiąc, w Miszkolcu Węgrzy okradają najwyżej banki czy też stacje benzynowe, za wszystkie pozostałe napady odpowiadają Cyganie.
Komendanta natychmiast zdymisjonował minister spraw wewnętrznych Tibor Draskovics. A Miszkolc zawrzał.
W obronie Pasztora wystąpili socjalistyczny burmistrz, miejscowe organizacje partii socjalistycznej, liberałowie, prawicowy Fidesz i chadecy. ¦
Minister błyskawicznie przywrócił komendanta na stanowisko. Zaplanowana demonstracja poparcia dla Pasztora
i tak się odbyła - przyszło trzy tysiące uczestników, w tym burmistrz Miszkolca. Tezą przemówień było stwierdzenie: przestępczość cygańska istnieje.
Parę dni później Węgrami wstrząsnęło morderstwo rumuńskiego piłkarza ręcznego Mariana Cozmy grającego w zespole MKB Veszprem. Padł on ofiarą najścia cygańskiej mafii na pub, w którym świętował z kolegami urodziny synajednego z nich. Cozma zginął od ciosów nożem, jego dwóch kolegów w stanie ciężkim trafiło do szpitala Podobno była to próba narzucenia mafijnej „opieki" lokalowi.
Spontaniczne demonstracje oburzenia miary miejsce w wielu miejscowościach. Kiedy na zgromadzeniu
w Veszprem burmistrz miasta Janos Debreczenyi powiedział, że „nie Uczy się, do jakiej mniejszości należą ci, którzy popełnili tę zbrodnię, przede wszystkim są to Węgrzy", odpowiedzią były gwizdy.
Pokłosiem był felieton prawicowego publicysty Zsolta Bayera pt. „Miara się przebrała", który ukazał się w dzienniku „Magyar Hirlap". Nawiązuj ąc do słów Debreczenyiego, napisał on: „Nie. Sprawcy nie są obywatelami węgierskimi. Po to, by być obywatelem węgierskim, trzeba być człowiekiem. A ci nie są ludźmi. To zwierzęta". Wezwał „wszystkich uczciwych Cyganów", by natychmiast udali się do najbliższego komisariatu i wydali żyjących wśród nich przestępców.
Socjalistyczny premier Ferenc Gyurcsany natychmiast zarządził, by instytucje państwowe anulowały prenumeratę „Magyar Hirlap", a państwowe firmy przestały zamieszczać w gazecie ogłoszenia.
Zorganizowana w odpowiedzi demonstracja poparcia dla dziennika zgromadziła dwa tysiące osób. Przemawiający przedstawiciele gazety podziękowali premierowi za bezpłatną reklamę i oświadczyli, że bojkotem się nie przejmują, bo od jego ogłoszenia sprzedaż gazety wzrosła. Uczciwi ludzie i przestępcy Szilveszter Póczik, który przeprowadził badania nad więźniami, ustalił, że w połowie są to osoby pochodzenia romskiego. Najczęściej skazywani byli oni za kradzieże kieszonkowe, włamania czy rabunki.
Jednocześnie Cyganie więźniowie skarżyli się na dotykające ich nieprawidłowości w śledztwie: bicie, przymuszanie do zeznań, obojętność obrońcy z urzędu czy utrudnianie kontaktu z adwokatem. W dodatku tysiące osób przyszło 15 lutego w Veszprem na marsz poświęcony pamięci piłkarza ręcznego Mariana Cozmy, zabitego przez romską mafię. Większości Romów nie stać na dobrego obrońcę, bo są biedni, więc szansa na ich posłanie za kratki jest większa.
Szefowie Fideszu oświadczyli nawet, choć bez podania konkretnych danych: „Trzeba powiedzieć: liczba przestępstw popełnianych przez osoby pochodzenia cygańskiego ostatnio w zatrważający sposób wzrasta".
Lider Fideszu Viktor Orbän zaproponował zwiększenie kar, szybszą pracę sądów, ale też stworzenie miejsc pracy dla Romów. Partia postuluje również utworzenie 60 nowych komisariatów i zatrudnienie trzech tysięcy dodatkowych policjantów.
Skrajnie prawicowe ugrupowanie Jobbik domaga się przywrócenia żandarmerii, która przed wojną pilnowała porządku na wsiach, oraz kary śmierci.
Na tym tle wezwania do rozsądku i odrzucenia rasizmu dochodzące ze strony liberałów wywołują tylko pogardę. Przedstawicielom SzDSzu zarzuca się, że żyjąc w swoich willach na ekskluzywnej Górze Róż w Budapeszcie, nie mają pojęcia, co znaczy mieszkać obok Cyganów.
- Granica nie przebiega pomiędzy Romami a społeczną większością. Po jednej stronie stoją uczciwi ludzie, po drugiej są przestępcy. Policja powinna obronić tych pierwszych przed drugimi - powiedziała Livia Jaróka, romska europosłanka Fideszu. I przypomniała, że w podobnych okolicznościach jak Cozma został zabity Tibor Simon, reprezentant Węgier w piłce nożnej, zatłuczony przez ochroniarzy przed restauracją. Oprawcy nie byli Cyganami, co więcej - był wśród nich dorabiający sobie na boku policjant.
Retoryka antycygańska czasami zamienia się w czyny. W listopadzie zeszłego roku ktoś zabił dwoje Cyganów, strzelając przez okna ich domu. Wszystko wskazuje na to, że ofiary wybrano ze względu na ich pochodzenie.
Skrajna prawica w parlamencie?
Politycznie wielkim wygranym ostatniego okresu jest skrajna prawica, bo jej retorykę przejmują już pozostałe sity polityczne. A przy obecnych nastrojach hasło „przestępczości cygańskiej" będzie jej przynosić głosy w następnych wyborach. Oznacza to, że pozaparlamentarna dziś skrajna prawica, a zwłaszcza partia Jobbik, znacząco zwiększyła swoje szanse.
Jej ewentualny sukces wyborczy oznaczać będzie coś więcej niż zmiany w polityce karnej. Szef SzDSz Gabor Fodor już teraz obawia się, czy skrajna prawica nie podniesie „przestępczości cygańskiej" do „problemu przestępczości żydowskiej" z okresu II wojny światowej z wszelkimi tego konsekwencjami.
Wydaje się, że nastroje antycygań-skie będą rosnąć, zwłaszcza gdy skutki kryzysu staną się bardziej odczuwalne. A to, jak ostrzega socjolog Janos Ladanyi, doprowadzić może nawet do wojny domowej. Na razie hasło „Śmierć Cyganom!" rzucone podczas demonstracji w Miszkolcu spotkało się z syczeniem tłumu.
