Co się wydaje wydało się
Gazeta Wyborcza - Radom
Radom
28-05-10
DZ. /Nr 123
Co się wydaje wydało się
Stali czytelnicy „Miesięcznika" przyzwyczajeni byli, że na pierwszych Stronach kolejnych numerów znajdował się zwykle obszerny wywiad. Tym razem, podobnie jak dwa miesiące temu, zamiast rozmowy Barbara Pikiewicz maluje słowny portret radomianina z wyboru. Zenon Gierała, urodzony w Sniatyczach na Zamojszczyźnie, do miasta nad rzeką Mleczną przeprowadził się w 1973 r. i swoje pierwsze kroki skierował do Technikum Mechanizacji Rolnictwa na Wacynie. Przez kolejnych 30 lat był tam nauczycielem mechaniki. Do dziś jego uczniowie wspominają go z sentymentem. To jednak nie praca belfra przyczyniła się do tego, że jego nazwisko stało się znane. Gierała jest autorem kilkudziesięciu książek. Jego pierwszą publikacją były wydane w 1983 r. „Baśnie i legendy ziemi radomskiej", wznawiane potem jeszcze czterokrotnie. W Radomiu uchodzi za czołowego „cyganologa" i cieszy się dużym zaufaniem wśród Romów. Dzięki temu powstała książka „Cygańskie srebro", która niedawno w wersji multimedialnej trafiła do rąk Czytelników „Gazety Wyborczej". Co jeszcze w magazynie? Stanisław Zbigniew Kamieński w cyklu „O radomskiej rzeźbie pomnikowej" dzieli się swoją opinią o znanej wielu mieszkańcom rzeźbie Fryderyka Chopina w Parku im. Kościuszki, która według niego nie jest ani realistycznym, ani wyidealizowanym portretem kompozytora. Wielu czytelników urzeknie na pewno spisana przez Annę Drelę historia życia Romany Sokół, której oj-l ciec zginął od kul NKWD gdzieś na i Wschodzie. Gdzie i jak? Tego córka I z pełną determinacją próbuje się wciąż dowiedzieć. Przyznaje, że w duszy mawia czasem „wciąż czekam, bo kocham cię, tato". W cyklu „Galerie" Andrzej Brzegowy wspomina zmarłego pod koniec ubiegłego roku Mirosława Kołsuta; z którym przyjaźnił się przez 32 lata, od czasów nauki w liceum plastycznym. Na kolejnych stronach Ewa Kołodziejczyk recenzuje tom wierszy Pawła Podlipniaka, a Krzysztof Majerczyk pisze o fonograficznym debiucie Radomskiej Orkiestry Kameralnej, debiucie na miarę Fryderyka. Jak zwykle z ciekawością przeczytałam nielukrowaną recenzję Krystyny Kasińskiej. Tym razem autorka elegancko, acz dobitnie wymienia wady przedstawienia „Wujaszek Wania". Okazuje się, że nie tylko mi dłużyła się pierwsza połowa. O
