Belfast nienawidzi Romów
Gazeta Wyborcza
Warszawa 18-06-2009
DZ. / Nr 141
Belfast nienawidzi Romów
115 rumuńskich Romów schroniło się w kościele przed rasistowskimi atakami. W niektórych częściach Belfastu rasizm zastępuje dawną nienawiść religijną między katolikami i protestantami. Zrozpaczonych i wystraszonych Romów przygarnął na noc z wtorku na środę pastor Malcolm Morgan. Najmłodsza uciekinierka to urodzona pięć dni temu dziewczynka przyniesiona przez matkę. Rano policyjne furgonetki odwiozły Romów do miejskiego centrum sportowego. Pozostaną tam do czasu, aż władze Belfastu znajdą im nowe domy.
Wydarzenia w Belfaście wstrząsnęły brytyjską opinią publiczną. Ataki potępił premier. Burmistrz Belfastu Naomi Long zapowiedziała, że nie dopuści, by romskie rodziny wyjechały zastraszone z miasta. Od tygodni na Lisburn Road w uważanym za jedną z trudniejszych dzielnic w Belfaście Południowym dochodziło do lżenia mieszkających tam Romów. Jak mówi „Gazecie" Maciej Batorze Stowarzyszenia Polaków w Irlandii Pin., sąsiadom przeszkadzało, że przybysze z Rumunii żyją stłoczeni po 20-30 osób w jednym domu, że nie pracują i zajmują się głównie sprzedażą pisma dla bezdomnych „Big Is-sue", a najczęściej żebrzą.
W ciągu ostatniego tygodnia atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Okna domów zamieszkanych przez Romów były obrzucane kamieniami, w skrzynkach pocztowych zaczęły pojawiać się egzemplarze „Mein Kampf" Hitlera. W końcu grupki wyrostków zaczęły wchodzić do domów Romów, domagając się, by je opuścili.
W poniedziałek wieczorem w geście solidarności z Romami 200 mieszkańców Belfastu, w tym także Polacy, zebrało się na Lisburn Road. Manifestację zaatakowała grupa młodych wznoszących neonazistowskie okrzyki.
Wygląda na to, że po długiej i krwawej wojnie domowej między protestantami a katolikami zaczyna się kolejna - o Romów. W odróżnieniu od tej pierwszej powodem podziałów nie jest religia i kwestia lojalności wobec korony brytyjskiej czy Watykanu, ale rasizm.
Według policji za atakami nie stoi działająca na Wyspach neonazistowska organizacja Combat 18, gdyż ta nigdy nie działała w Belfaście. - Przeglądamy nagrania z kamer ulicznych i staramy się zidentyfikować sprawców. Wydaje się, że są to ludzie z okolicy, osoby nie-działające w żadnych gangach - mówi dziennikowi „The Belfast Telegraph" inspektor Robert Murdie z północnoirandzkiej policji.
Jak twierdzi Maciej Bator, jest w Belfaście wąska grupka ludzi niechętnych imigrantom i Romom. Ich zastraszaniem zajęli się najpewniej ludzie związani z paramilitarnymi bojówkami wiernych Londynowi lojalistów. - Nic w mieście nie dzieje się bez wiedzy paramilitarnych - mówi Bator. Dwie główne grupy lojalistów UVF i UDA odcięły się jednak od ataków, o
Jacek Pawlicki
